WWWBoard New Message: Message 37: Breslau - Wroclaw



WWWBoard: Message 37


[ Follow Ups ] [ Post Followup ] [ ]



   Posted by Ewa Stachniak on 08/12/01 at 9:49 PM

Subject:   Breslau - Wroclaw


Message Posted

Kanadyjski debiut
English below

Z Ewa Stachniak rozmawia Florian Smieja
Necessary Lies to powiesc o trudnych wyborach miedzy wartosciami, o stracie osobistej i narodowej, o zdradzie i potrzebie przebaczenia, o najnowszej historii - wojennej i powojennej - ktora raz jeszcze trzeba zrewidowac, aby moc snuc europejskie marzenia o nowej koegzystencji. To powiesc o emigracji i powrotach, trudnych i bolesnych - koniecznych, jesli przeszlosc nie ma stac sie tylko niepotrzebnym balastem, jesli historia ma byc kluczem do poznania i zrozumienia nas samych.

Florian Smieja: Od wielu juz lat sledze Pani proby pisarskie w jezyku angielskim. Dzis jest Pani autorka pierwszej powiesci "Necessary Lies" - "Konieczne klamstwa", "Niezbedne klamstwa"? Jak Pani widzi ten okres wstepny, czas przygotowania do wejscia na rynek kanadyjski?

Ewa Stachniak: Pierwsze opowiadanie napisalam w 1994 roku i w tym samym roku zostalo ono przyjete do druku w kanadyjskim magazynie literackim The Antigonish Review. Bylo to dla mnie pierwszym sygnalem, potwierdzeniem nadziei, ze moja tworczosc literacka w jezyku angielskim ma szanse znalezc miejsce na kanadyjskim rynku. Ukonczylam anglistyke na Uniwersytecie Wroclawskim i na Uniwersytecie McGill w Montrealu. Podczas studiow pisalam duzo po angielsku, ale byly to glownie artykuly naukowe i opracowania, a przeciez inaczej pisze sie teksty akademickie, a inaczej proze.

Kiedy to moje pierwsze opowiadanie zostalo przyjete do druku, redaktor The Antigonish Review podkreslil jego "unikalny, poetycki jezyk". Byl to dla mnie bardzo wazny moment. To jedno zdanie dalo mi wtedy duzo sily do napisania i opublikowania wielu opowiadan, a jednoczesnie pobudzilo apetyt na napisanie czegos wiekszego, na powiesc.

- Powiesc zaczyna sie od zdania: "Piotr by powiedzial, ze juz zdradzila Polske". Ten wczesny, jasny akcent wskazuje na dominujace przeslanie. Wskazuje na to, ze ksiazka w zalozeniu jest apologia zachowania protagonistki, proba usprawiedliwienia jej ucieczki z ojczyzny, odejscia od najblizszych.

- Ksiazka jest oparta bardzo mocno na przezyciach emigranckich i doswiadczeniach mojego pokolenia. We wczesnych latach osiemdziesiatych wyjechalo z Polski bardzo duzo ludzi. Jestem czescia tej generacji i tak jak wielu innych, rowniez i ja dlugo zastanawialam sie, dlaczego to zrobilam, dlaczego tak bardzo chcialam z Polski wyjechac, dlaczego ten wyjazd byl dla mnie tak bardzo wazny nie tylko ze wzgledow politycznych czy ekonomicznych, ale przede wszystkim - psychologicznych. Wydawalo mi sie wtedy, ze zostajac w Kanadzie rozpoczynam wlasciwe zycie, ze zaczynam zauwazac sprawy dotychczas dla mnie niewidoczne, ze jestem madrzejsza o nowe doswiadczenia. Jednoczesnie zdawalam sobie sprawe, ze dla wielu z tych, ktorzy pozostali w Polsce, moja decyzja byla niczym innym jak tylko wyborem latwiejszego zycia, byla zdrada wartosci, w ktorych zostalam wychowana.

W ksiazce staralam sie skupic na tej dwuznacznej ocenie aktu emigracji i jej wplywie na nasza swiadomosc. Moja bohaterka Anna, spotykajac w Montrealu Williama, neguje swoja milosc do pozostawionego w Polsce meza, wydaje jej sie, ze nowa milosc musi koniecznie oznaczac smierc starej. Stad bolesne zmaganie sie z poczuciem winy, ktore jest jednym z watkow powiesci.

- Dlaczego np. Wlosi czy Holendrzy emigruja nieomal z blogoslawienstwem swoich wladz, a my czesto czujemy sie jak bysmy byli dezerterami z placowki, ktorej nam opuszczac nie wolno bez powaznych konsekwencji?

- To jest zapewne rezultatem naszej kultury, naszego wychowania. Pamietam z dziecinstwa, ze emigracja byla dla mnie bardzo dziwnym pojeciem. Z jednej strony slyszalam wokol siebie glosy, ze ci, ktorzy wyjechali z Polski, wygrali los na loterii. Mieli szanse na lepsze zycie, na sukces i dobrobyt. W naszym wyobrazeniu, w wyobrazeniu wielu Polakow wychowujacych sie w komunistycznej Polsce, emigranci nie znali biedy, nie musieli stac w kolejkach, nie musieli niczego "zalatwiac", nie musieli sie ponizac, bo w wiekszosci przypadkow zyli w wolnych krajach i korzystali z dobrodziejstw zamoznych demokracji. Calkiem nieswiadomie roslismy w przekonaniu, ze w kazdym innym zakatku "cywilizowanego" swiata jest lepiej. Pamietam moja znajoma, ktora bedac pierwszy raz w Montrealu zobaczyla zgnieciona paczke papierosow lezaca na trotuarze. "To w Kanadzie ludzie tez smieca na ulicy?" - zapytala. Z pewnoscia kazdy z nas nosi w sobie pamiec takiego zderzenia naszych wyobrazen z rzeczywistoscia, zderzenia bardziej lub mniej zabawnego. Jednoczesnie - i tu dochodzimy do schizofrenicznej podstawy naszych przekonan - w szkole i w domu slyszelismy, ze Polska jest najwazniejsza wartoscia, swietoscia, dla ktorej cale pokolenia oddawaly zycie i wobec ktorej kolejne pokolenia maja podobne zobowiazania. Nasi rodzice tez mogli wyjechac, mogli pozostawic powojenne gruzy, kolejki i codzienne upokorzenia komunizmu, mogli, ale nie wyjechali, i to zycie, ktore wybrali, jest jednoczesnie i gorsze, i lepsze. Pozostaniem w Polsce dowodzili sobie, nam i swiatu sile i hart polskiego ducha. Dzieci wychowywane w takim duchu musza jakos na te przeslania zareagowac: albo decyduja sie zostac i nadal podtrzymywac ojczyzniany etos tych, co pozostali, albo wyjechac i miec szanse na wlasne zycie, na szczescie odmierzane innymi wartosciami. Moze teraz, w wolnej Polsce, marzenia o zjednoczonej Europie odciazyly nieco ten etos, ale moje pokolenie musialo decydowac szybko: albo zostac i przybrac jedna ze sprawdzonych postaw poprzednich pokolen, albo wyjechac i w jakims sensie zostawic, zdradzic tych, ktorzy zostali.

- Czy jezyk nabyty, jezyk angielski, jest wehikulem bardziej przyjaznym, dogodniejszym instrumentem, by za jego pomoca dokonac obrachunkow z ojczyzna i ludzmi stamtad?

- Kiedys natrafilam na zdanie Josepha Conrada, ze gdyby nie pisal po angielsku, to nie pisalby wcale. To zdanie mnie zafascynowalo. Powtarzalam je w mysli wielokrotnie, czujac w nim wielka prawde o sobie samej. Tez moge powiedziec, ze gdybym nie pisala po angielsku, to nie pisalabym wcale. Conradowi chodzilo o dystans, o oderwanie sie od wiezow jezykowych, o stworzenie dla wlasnego uzytku nowej formy ekspresji. W tym nowym jezyku pisarz dysponuje, paradoksalnie, wieksza swoboda, wiekszym dystansem wobec przeszlosci. Bo w chwili gdy trzeba te przeszlosc przetlumaczyc na jezyk angielski, trzeba ja rowniez zrewidowac i spojrzec na nia troszeczke z boku, z innego kulturowego kata, a nie z samego srodka. Jezyk nabyty daje mi te mozliwosc dystansu.

- Bohaterka Pani powiesci mowi: "Nie moge wrocic do zycia prowadzonego wedle scenariusza, ktory ktos inny napisal… Jak w ogole moge sie dowiedziec, kim jestem?". Czy wyjazd rzeczywiscie stal sie zrodlem jej glebszej samowiedzy?

- Anna na pewno dowiedziala sie wiecej o sobie. Czesto trzeba wyjsc ze swoich prapoczatkow, z tego, co sie dobrze zna, by zobaczyc, kim sie jest naprawde. Kultura, w ktorej sie wychowalismy, jest przyslowiowa woda dla ryby. Nie dostrzegamy w pelni jej znaczenia, dopoki ktos nas z niej nie wyciagnie. W takim sensie kazda kultura nas ogranicza, zmusza do ustepstw wobec wiekszosci; w takim sensie Kanadyjczyk moze latwiej sie odnalezc w Polsce, a Polak - w Kanadzie. Na emigracji, kiedy rozluznione wiezy z rodzima kultura pozwalaja nam na przymiarke do tej drugiej, do kultury, ktora teraz uciska nas w inne miejsca niz te, do ktorych przywyklismy, odczuwamy wyrazniej to, co w polskiej kulturze jest niepowtarzalne i bezcenne. Widzimy tez wyrazniej to, co jest tylko swoistym nalotem, z ktorego trzeba sie otrzasnac. Moja bohaterka nauczyla sie bardzo wielu rzeczy. Anna musiala skonfrontowac swoje kanadyjskie prawo do samookreslenia z pojeciem zdrady. Musiala wrocic do Polski, by spojrzec w oczy najblizszym. Wrocila, aby wysluchac raz jeszcze ich racji, aby wytlumaczyc im swoje decyzje. Nie przestajac byc soba, nabrala sily, by zyc dalej.

- Jedna z przeszkod w mozliwosci zycia w Polsce bohaterka okresla tymi slowami: "Moze z powodu tej przeszlosci serce nasze stwardnialo do tego stopnia, ze zapomnielismy, jak wazne jest wybaczanie". Czyzby sama umiejetnosc wybaczania miala wystarczyc bohaterce w nowym zyciu w Kanadzie, gdzie przeszlosc takich perturbacji w stosunkach ludzkich nie powoduje?

- Wybaczanie jest bardzo wazne. Sa krzywdy, ktorych wybaczenie wymaga niemal swietosci, ale sa tez krzywdy, ktore powinnismy wybaczyc na nasza ludzka miare. Musimy ciagle rozwijac nasza umiejetnosc wybaczania, jesli chcemy zjednoczonej Europy bez nowych wojen, jesli pragniemy tolerancji i wzajemnego poszanowania. Wychowalam sie we Wroclawiu na gruzach Breslau, w miescie, ktorego niemieckosc byla przez wiele, wiele lat programowo pomniejszana i wymazywana. Pamietam list biskupow polskich wystosowany do biskupow niemieckich zawierajacy slowa: "przebaczamy i prosimy o przebaczenie". Oburzonych bylo wielu. Prosic Niemcow o wybaczenie?! To byly lata szescdziesiate. Teraz wracam do Wroclawia, ktory dba o niemieckie zabytki, kultywuje slady niemieckiej przeszlosci. Na murach mojego liceum umieszczono tabliczke pamiatkowa informujaca, ze w tym domu mieszkal Carl Maria von Weber. W latach mojego dziecinstwa podobny akt bylby zamachem na polskosc Wroclawia, zdrada nie do wybaczenia.

Moja opowiesc nie jest recepta na wybaczanie, ale proba okreslenia, co mozna wybaczyc, a o czym mozna jedynie starac sie zapomniec. Jedna z postaci, matka Williama, ktora w 1945 roku uciekala z plonacego Breslau z malym dzieckiem, wybiera milczenie, aby nie klamac o przeszlosci, aby jej przezycia nie mialy wplywu na zycie jej syna. Mysle, ze Anna, wracajac z Kanady do Polski i Niemiec, szuka tego punktu, w ktorym wybaczenie jest mozliwe, ale takze utwierdza sie w przekonaniu, ze taki punkt moze byc niemozliwie trudny do osiagniecia.

Chce tu dodac, ze pomysl na jeden z milosnych watkow ksiazki dalo mi bardzo wzruszajace spotkanie z moja sasiadka mieszkajaca, jak i ja, w Mississauga. Jutta urodzila sie w Breslau. W styczniu 1945 roku jej matka z czterema corkami uciekala z plonacego miasta. Bylo tak zimno, ze co chwila sprawdzala, czy najmlodsza corka, niemowle opatulone jedynie w poduszke, jeszcze zyje. Matka Jutty, ktora pozniej rowniez poznalam, opowiedziala mi ze lzami w oczach o miescie swojej mlodosci, o miescie tak innym niz te gruzy, na ktorych ja sie wychowalam. "Pochodzimy z tego samego miasta, chodzilysmy tymi samymi ulicami - powiedziala. "Tak - przyznalam - pochodzimy z tego samego miasta". To wzruszajace spotkanie dwoch rodzin emigranckich mieszkajacych na tej samej kanadyjskiej ulicy bylo tak naprawde poczatkiem mojej powiesci - milosci Polki z Wroclawia i Kanadyjczyka niemieckiego pochodzenia, ktory urodzil sie w Breslau.

- Ukazanie sie po angielsku ksiazki polskiej autorki w Kanadzie trzeba powitac z radoscia i duma. Jest to ksiazka o nas, tlumaczy innym wiele spraw polskich, dobrze informuje o naszych problemach i godna jest polecenia innym. Mozna ja kupic w ksiegarniach lub przez Internet (http://www.dundurn.com/NecessaryLies.httm). Bedzie milym podarunkiem dla znajomych. Nie zawadzi upomniec sie o nia w bibliotekach publicznych.

Sukces debiutu z pewnoscia stanie sie bodzcem do dalszej pracy. Jezeli nie jest Pani zabobonna, to co moze nam powiedziec o najblizszych planach pisarskich?

- W nastepnej powiesci pojawia sie rowniez polskie watki. Akcja rozegra sie na przelomie XVIII i XIX wieku. Bohaterami powiesci beda Francuz i Polka. Tlo historyczne jest inne, ale wiele problemow jest podobnych. Ksiazka, ktora obecnie pisze, to tez historia o spotkaniu kultur, o spojrzeniu na siebie i na wlasna narodowa tradycje obcymi oczami.

-------------------------

Eva Stachniak, Necessary Lies (Simon &Pierre; Fiction: Toronto, 2000).

Eva Stachniak
[email protected]
Teaches Intercultural Communications at Sheridan College. Born in Poland, she is a graduate of McGill University and the University of Wroclaw. Her short stories appeared in The Antigonish Review, The Fiddlehead, Prairie Fire, and Grain. Necessary Lies is her first novel.
Nominated for The Amazon/ Books in Canada Award for Best First Novel

Set in Berlin, Montreal, Warsaw, and Wroclaw (Breslau before Stalin redrew the map of Europe), Necessary Lies tells a story of a woman's discovery of the secrets and lies that stitch together empires and individual lives.
In the summer of 1981 Anna is suddenly offered the opportunity to study English at McGill University in Montreal. She jumps at the chance, leaving behind her job, her husband, and her country - Poland. She meets William, a music professor, and falls in love. Back home, martial law is declared.

"With passionate intelligence, Necessary Lies explores personal and national loss, betrayal and redemptive understanding. An ambitious and accomplished debut."
Janice Kulyk Keefer

"Themes of personal betrayal, collective denial and historically divided identities initially drive this story. Stachniak's world is convincing and carefully wrought ... Necessary Lies satisfies most with the expressive fluidity of its prose, and its sharp portrait of a woman grappling with a bitter legacy."
--Jim Bartley
The Globe and Mail
21 July 2001
300 pages, 0-88924-295-X
Simon &Pierre; Fictions (Dundurn Press, Toronto) available at bookstores across Canada.
Selected on-line reviews:
In English: McGill News
In Polish: TIN, Dziennik Polski, PAP,
To read readers' comments, to write a review, and to order the book on



  

Follow Ups:





Post a Followup

Name:
E-Mail:
Subject:

Message to Post




 



[ Posting Rules | Follow Ups | Return to WWWBoard ]