WWWBoard New Message: Message 5: Republika Woz'nicko



WWWBoard: Message 5


[ Follow Ups ] [ Post Followup ] [ ]



   Posted by Pyjter Kalinowski on 11/26/01 at 9:32 PM

Subject:   Republika Woz'nicko


Message Posted

REPUBLIKA WOŹNICKA 1918—1922

„Republika” czy też „Rzeczpospolita Woźnicka”, obejmująca południowo - wschodnie krańce powiatu lublinieckiego, czyli tereny dzisiejszej gminy Woźniki i miasta Kalety, nie była tworem państwowym. Mieszkańcy uznawali zwierzchność władz powiatowych z Lublińca, czy regencyjnych z Opola. Nazwa ta była używana przez mieszkańc�w w celu podkreślenia niezależności od policji niemieckiej oraz podkreślenia polskości nadgranicznych teren�w G�rnego Śląska. Do powstania „Republiki Woźnickiej” doprowadziły te same wydarzenia , kt�re doprowadziły do Plebiscytu i wybuchu trzech Powstań Śląskich.

Wszystko zaczęło się bezwarunkową kapitulacją Cesarstwa Niemieckiego i deklaracją prezydenta USA Willsona, że każdy nar�d ma prawo do samostanowienia. W wyniku wymuszonego przez Aliant�w na Niemczech Traktatu Wersalskiego doszło w całych Niemczech do wybuchu rewolucji, w wyniku kt�rej władzę przejęły Rady Ludowe i Rady Żołnierskie.

Już 17 listopada 1918 roku powołano na wiecu w Woźnikach Radę Ludową dla Woźnik. Wiec ten nie był jednak inicjatywą oddolną, a został zwołany przez adwokata Czaję z Bytomia, Kierownika Wydziału Śląskiego Naczelnej Rady Ludowej w Bytomiu i wielkopolanina Kazimierza Niegolewskiego, właściciela majątku Czarny Las, przyjaciela Korfantego. Pomimo artykuł�w na pierwszych stronach gazet wiec ten nie m�gł być zbyt liczny, ponieważ dziś w tej gospodzie, gdzie się odbył, miesci się najwyżej 120 os�b. Reszta mieszkńc�w nie brała więc w tym udziału. Uchwały tej Rady także dotyczyły spraw czysto lokalnych (brak żywności, postepowanie żandarmerii czy księcia Donnersmarcka).

Rewolucja ta trwała do stycznia 1919 roku, jednak w trakcie jej trwania wydarzyło się w Woźnikach nieszczęście, kt�re w p�źniejszym okresie doprowadziło do powstania „Republiki Woźnickiej”. 28 listopada 1918 r. podczas pr�by rewizji mieszkania żandarma Gohla zginął członek Rady Ludowej dla Miasta Woźniki Johann Janus. Wydarzenie to doprowadziło do całkowitej wymiany żandarmerii i straży granicznej w Woźnikach. Nowa straż graniczna i żandarmeria nie sprawowały się wcale lepiej w okolicy Woźnik.

Powracający do dom�w w marcu 1919 żołnierze przekonali się, że urząd gminy wypłacał zbyt niskie zapomogi dla ich rodzin. Postawili więc sami poszukać sprawiedliwości. Odpowiedzialny za to urzednik zdołał zbiec z terenu powiatu, a w celu uspokojenia byłych żołnierzy w sprawę włączyła się landratura nadpłacając reszty zapom�g. Udało się tym uspokoić ludność.

29 czerwca 1919 r. odział żandarmerii w sile 56 os�b dokonał rewizji w cegielni Pawła Skopa w Woźnikach (bez nakazu), a kilka tygodni p�źniej aresztowano jego dw�ch syn�w za szpiegostwo. Przyłapano ich niedaleko granicy polskiej w trakcie powrotu z pracy w Czarnym Lesie do domu w Woźnikach. W Woźnikach znowu zaczęło narastać niezadowolenie społeczeństwa.

W sierpniu 1919 roku nastąpiła zmiana na stanowisku burmistrza Woźnik. Pan Hiltawski, sprawujący tę funkcję od 1908 roku przeprowadził się do Wałbrzycha, a na burmistrza radni wybrali dotychczasowego sekretarza miejskiego Karola Kawalca, kt�ry sprawował ten urząd do września 1939 roku.

I Powstanie Śląskie nie objęło swym zasięgiem okolic Woźnik, jednak mimo to w te okolice zawędrowali bandyci podający się za „powstańc�w”, kt�rzy w Czarnym Lesie zamordowali gajowego Nichthausena i Teodora Jędrysika z Goroli. Za wydanie sprawc�w morderstwa wyznaczono nagrodę w wysokości 2000 marek.

W listopadzie 1919 roku odbyły się wybory komunalne. Niezadowoleni z działalności dawnej rady miejskiej mieszkańcy Woźnik, gł�wnie ze względu na załatwienie przez radnych udogodnień tylko rodzinie i znajomym, wybrali nową radę składającą się z 9 Polak�w i 3 Niemc�w. Prawie w całości byli to nowi ludzie. W czasie wybor�w komunalnych najwięcej na listę niemiecką głosowali Żydzi mieszkający w Woźnikach. Podobnie jak w Woźnikach wyglądały wyniki wybor�w w Ligocie (7:2), Lubszy (6:3), Łanach (9:3), Psarach (7:2) czy Dyrdach (52 głos�w : 36 głos�w).

3 lutego 1920 roku Grenzschutz i żandarmeria opuściły Woźniki. Na kr�tki czas granica z Polską stanęła otworem (gł�wnie dla przemytnik�w, pragnących jak najszybciej dorobić się przed jej ponownym zamknięciem). Tego samego dnia założono w Woźnikach Towarzystwo Śpiewacze „Jutrzenka”. 7 lutego wkroczyły do Woźnik wojska francuskie, kt�re pozostały w naszym miasteczku do 14 lutego. Z tej okazji władze miejskie postanowiły uświetnić ten fakt uroczystością, kt�ra stała się następną kością niezgody pomiędzy mieszkającymi w Woźnikach Polakami i Niemcami. Po odejściu wojska francuskiego do Woźnik skierowano oddział Niemieckiej Policji Plebiscytowej Sicherheitswehry w sile 13 mundurowych i 25 tajnych policjant�w. Jeszcze w lutym bez wyraźnego powodu funkcjonariusze „sicherki” rozpoczęli strzelaninę na Rynku w Woźnikach, czym nie przypadli do gustu nawet niemieckim mieszkańcom Woźnik. Pomimo tak wielkich sił bezpieczeństwa nie byli oni w stanie (lub nie mieli takiego zamiaru) ukr�cić napad�w rabunkowych na mieszkańc�w Woźnik i okolicznych wiosek.

23 kwietnia 1920 roku założono w Woźnikach oddział "Sokoła", do kt�rego zapisało się 22 mieszkańc�w. Ponieważ część mieszkańc�w miasta była przeciwna szkoleniu członk�w "Sokoła" w strzelaniu z broni palnej, żandarmeria wprowadziła całkowity zakaz odbywania takich szkoleń.

Od czerwca na całym obszarze plebiscytowym nasiliły się naciski na rozwiązanie „sicherki” i zastąpienie jej policją mieszaną. Chyba jako jedyni na G�rnym Śląsku zaprotestowali przeciwko temu mieszkańcy Dyrd. Ponieważ Polski Komisariat Plebiscytowy nie widział innej możliwości wywarcia nacisku na Radzie Ambasador�w, wezwał mieszkańc�w do zbrojnego powstania w celu poparcia swoich żądań. 20 sierpnia 1920 roku wybuchło II Powstanie Śląskie. Do 24 sierpnia powstańcy zajęli Woźniki, Koszęcin, Ligotę, Babienicę, Kamienicę, Lubszę, Miasteczko, Piasek. Od tego czasu tereny te zaczęto nazywać „Republiką Woźnicką”. Podczas walk zginął powstaniec Franciszek Dybała. Powstańcy zastąpili Sicherheitswehrę własną „strażą obywatelską” i udało im się wykryć sprawc�w napad�w i kradzieży, z kt�rymi poprzednia policja nie umiała sobie poradzić. Pozostali w Woźnikach agitatorzy niemieccy zaczęli wyjeżdżać do Wrocławia, czy nawet do Berlina. Na „Republikę Woźnicką” mianowano komisarza plebiscytowego w osobie Romana Kuli. Pomimo zakończenia II Powstania nadal w okolicy grasowała grupa „powstańc�w”, kt�ra dokonała napadu na leśnicz�wkę w Dąbrowie oraz leśnicz�wkę i szkołę w Zielonej (wszyscy poszkodowani byli narodowości niemieckiej).

11 listopada 1920 r. mieszkańcy Ligoty usunęli siłą ze szkoły niemieckich nauczycieli i zatrudnili na ich miejsce Polak�w. Po interwencji władz powiatowych pozwolono wr�cić jednemu nauczycielowi Niemcowi do pracy.

W nocy z 12 na 13 stycznia na biuro plebiscytowe w Psarach napadła boj�wka w liczbie 25 ludzi. Atak został odparty przez straż gminną i nikt nie został ranny, ani zabity. O spowodowaniu ataku oskarżały się wzajemnie Komisariaty Polski i Niemiecki.

20 marca 1921 r. odbył się Plebiscyt w „Republice Woźnickiej”. Spodziewano się 95 % poparcia dla Polski, jednak wyniki wybor�w dały tylko 72 % głos�w za Polską. Ponieważ rada Ambasador�w zaproponowała podział G�rnego Śląska nie odpowiadający polskiej racji stanu, Wojciech Korfanty wezwał w dokumencie podpisanym w Zameczku w Czarnym Lesie, do wybuchu III Powstania Śląskiego. Powstanie wybuchło 3 maja 1921 roku i na terenie powiatu lublinieckiego rozpoczęło się w Woźnikach, skąd powstańcy wyruszyli w kierunku Olesna, zajmując po drodze wsie i miasto Lubliniec oraz aresztując niemieckich działaczy plebiscytowych. Na silniejszy op�r Freikorpsu powstańcy natrafili dopiero pod Dobrodzieniem, gdzie w walkach o zajęcie miasta straciło życie 10 powstańc�w i 8 członk�w Freikorpsu.

W styczniu 1922 r. w parafii lubszeckiej rozeszła się pogłoska o zmianie proboszcza i przeniesieniu ks. Feicke na plac�wkę w powiecie opolskim. Mimo, że ostatecznie do tego nie doszło, parafianie do końca okresu przebywania ks. Feickego w Lubszy zostali podzieleni.

Jeszcze w styczniu 1922 rok nie było bezpiecznie w okolicy Woźnik. Niewyśledzeni sprawcy postrzelili syna oberżysty w Woźnikach, natomiast w Zielonej 20 marca straż gminna znalazła zastrzelonego J�zefa Bruchm�hlera.

Kres istnieniu „Republiki Woźnickiej” położyło przejecie tego obszaru przez administrację polską Nastąpiło to 26 czerwca 1922 roku. Od tego czasu nie spotyka się już w g�rnośląskiej prasie tego określenia.

Opracowano na podstawie doniesień prasowych „Katolika”, "Dziennika Śląskiego", "Gazety Ludowej" i "Gazety Opolskiej" z lat 1918—1922

Piotr Kalinowski

Gazeta Ludowa z 26 stycznia 1921
"Marka g�rnośląska"
Warszawa (Pat) Znany ekonomista, inżynier Stanisław Szczepanowski, syn
tw�rcy przemysłu naftowego w Polsce, porusza w "Rzeczypospolitej" w artykule
pt. "G�rny Śląsk a waluta" sprawę ewentualnej waluty g�rnośląskiej. W myśl
ustawy polskiego sejmu G�rnoślązacy sami po zwycięzkim dla Polski
plebiscycie na mocy przyznanego im samorządu i zapewnionych r�wnież
gwarancji walutowych, będą mogli uregulować swoją walutę w myśl
uzasadnionych interes�w swojego kraju. G�rny Śląsk - pisze Szepanowski -
odłączając się obecnieod Niemiec, będziew położeniu finansowem wyjątkowo
szczęśliwym, gdyż wedle brzmienia Traktatu pokojowego uwolni się od ciężaru
wojennego dług�w Niemiec i odszkodowań wojennych. Dług państwowy Polski jest
w por�wnaniu z niemieckim minimalny, a i od tego ciężaru Śląsk uwolniony
przez odpowiedni upust podatkowy. Obecnie za najwłaściwsze uważałbym
puszczenie w obieg na Śląsku nowego pieniądza "marki g�rnośląskiej", kt�ra
zastąpiła by w obiegu marki niemieckie a kurs sw�j międzynarodowy oparła by
na eksporcie węgla i żelaza. Marka g�rnośląska byłaby od razu pieniądzem
zdrowym, lepszym od niemieckiej marki i mogłaby mieć zaraz ustalony stosunek
do złotego franka i dolara. Ta marka r�wnież i w reszcie Polski mogłaby być
w obiegu jako druga waluta krajowa, tem się r�żniąca od dotychczasowych
znak�w pieniężnych, że nadawałaby się do przechowywania w niej wartości bez
obawy strat kursowych. W ten spos�b wprowadzenie "marki g�rnośląskiej"
mogłoby poskromić i opanowac dziką spekulację obcemi walutami w całej
Polsce. G�rny Śląsk stałby się w ten spos�b bankierem Polski z ogromną
korzyścią dla siebie i całego państwa. G�rny Śląsk zatem powinien zachować
swą odrębność i autonomię walutową. To nie zmniejszy korzyści gospodarczych
płynących ze zjednoczenia tego kraju z Polską, korzyści opartych na
wzajemnym uzupełnianiu się gospodarczym. Za węgiel i inny towar G�rnego
Śląska reszta ziem polskich mogłaby dać odrazu ogromne ilości drzewa,
wszelkich produkt�w naftowych, a także transporty żywności dla ludzi i paszy
dla bydła. Trudności przywozowych przy transportach nie powinno być, gdyż
G�rny Śląsk dysponuje wystarczającą liczbą wagon�w i jego fabryki by mogły
szybko naprawić też wagony i lokomotywy w Polsce.
Dla G�rnoślązak�w otwierają się więc w całej Polsce ogromne korzyści
gospodarcze. Za oszczędności swoje, kt�re w marce g�rnośląskiej miałyby swą
ustalonąwartość mogliby zakupić w całej Polsce towary, zakłady i tereny
g�rnicze, oraz r�żne nieruchomości na warunkach bardzo korzystnych. Aby
podołać tym zadaniom i aby z przyłączenia się do Polski wyciągnąć pewną
korzyść gospodarczą, musi się społeczeństwo polskie G�rnego Śląska
odpowiednio przygotować. Śląskie Banki Ludowe i inne polskie instytucje
powinne dziś już przygotować związkową instytucję finansową, kt�ra
podołałaby tak wielkim zagadnieniom. Celem przygotowaia sytuacji i
uniknięcia represji ze strony Niemiec powinni mieszkańcy G�rnego Śląska i
tamtejsze instytucje finansowe jak najrychlej wycofać swe kapitały i
depozyty ulokowane w Niemczech, gdzie potem trudności mogłyby być bardzo
wielkie, a straty z powodu niemieckiej wysokiej daniny majątkowej i pożyczki
przymusowej mogłyby zabrać znaczną część kapitału. Wycofywanie tych
kapitał�w odbyć się jednak powinno nie koniecznie w banknotach markowych,
kt�rych los nie jest pewny, lecz zalecałoby się sprowadzenie za nią z
Niemiec na G�rny Śląsk towar�w, ale wyłącznie takich, kt�re dowiezione być
mogą przed plebiscytem i nadawać się będą następnie do korzystnego wywozu do
Polski, Francji, Włoch lub Anglji.

Gazeta Ludowa z 22 grudnia 1918
Nie uda im się.
Zapowiedziane przez nas pismo ulotne pojawiło się w tych dniach. Nasi
najserdeczniejsi widząc, że ludność polska na G�rnym Śląsku o pozostaniu
przy państwie pruskimnicnie chce wiedzieć i jednomyślnie pragnie
przyłączenia do Polski, chcą swe przodujące stanowisko, kt�re dotąd
posiadali na Śląsku, ratować w inny spos�b. Oni doskonale wiedzą, że gdy
G�rny Śląsk zostanie przyłączony do państwa polskiego, skończy się ich
panowanie na ziemi naszej, znikną wpływy ich przemożne. Z okropną dla nich
myślą, że mają zostać obywatelami państwa polskiego, pogodzić się nie mogą.
Temu zapobiec trzeba.
I ci panowie, kt�rzy obrzucali nas najochydniejszymi wyzwiskami, gdyśmy na
mocy warunk�w pokojowych Wilsona przyjętych przez rząd Rzeszy niemieckiej,
zażądali odłączenia od państwa pruskiego, naraz tego samego żądają.
Żądają odłączenia G�rnego Śląska od państwa pruskiego nie poto, aby go
przyłączyć do Polski, lecz aby utworzyć samodzielną republikę g�rnośląską.
Przez utworzenie samodzielnej republiki g�rnośląskiej chcąutrzymać swe
dominujące stanowisko na G�rnym Śląsku. A jak słodko, jak mile umieją teraz
przemawiać do ludu naszego, kt�ry przedtem pogardliwie nazywali
"wasserpolskiem". Wydali odezwę bardzo piękną i szumną, rozczulającą wprost.
Dziwna jednak rzecz! Zawsze bywa tak, żegdy puszcza się odezwę do narodu w
sprawie bardzo ważnej, wtedy kładzie się pod tą odezwą swoje nazwisko. A
przecież utworzenie samodzielnej republiki g�rnośląskiej jest dla nadzego
ludu sprawą bardzo ważną, kt�ra w danym razie decydować będzieo losie całych
pokoleń ludu naszego. Dlaczego autorzy tej odezwy są tak wstydliwi, a nie
ujawniają swych nazwisk? Dlaczego lud nasz nie ma wiedzieć,kim oni są? Skąd
ta wstydliwość, albo raczej bojaźń? Wstydzą i boją się wyjawićswoje
nazwiska, bo wiedzą, że powstałby na całym G�rnym Śląsku jeden olbrzymi
śmiech. Lud nasz śmiał by się do rozpuku z tych nowych "oswobodzicieli"
G�rnego Śląska i wygnałby ich za piątą granicę. Bo tam widziałby ludzi,
kt�rzy dotąd temu ludowi urągali, dla kt�rych lud nasz był tylko przedmiotem
wyzysku, znali go tylko wtedy, gdy chodziło o zarobek i pracę ludu naszego,
dla kt�rych poza tem lud nasz był polską świnią, polskim wołem, polskim
bydłem, głupim wasserpolskiem.
Zbliżają się do ludu naszego i obiecują mu wolność, powiadają, że i dla nas
g�rnoślązak�w wybiła godzina wolności.
A jak oni - prusacy - umieją wyzywac na prusak�w. Powiadają nam, że dotąd
gardzono nami, że pruskie służalce obdarzały nas najbrzydszemi i ohydnemi
przezwiskami, uważali nas jako ludzi drugiej klasy. A dzisiaj zjedli by nas
z miłości.
"Przychodzi - powiadają - prusak hakatysta do Ciebie, ten Tw�j stary i
zacięty wr�g szepce: "Kochany, dobry G�rnoślązaku! Zostań przy prusakach.
Wybudujemy Ci domeczek z ogr�dkiem, obdarzymy Cię tem, czego sobie życzysz;
możesz się uczyć po polsku, w swojej mowie śpiewać, modlić się i rozmawiać
wszędzie i zawsze!"
Skądże wzięła się ta wielka miłośćku Wam G�rnoślązakom? Posłużę Wam kr�tką
odpowiedzią: "Dlatego, bo posiadamy na naszej bogatej ziemi wielkie skarby".
Tych skarb�w utracić boi się Prusak.
Więc Kochany G�rnoślązaku,nie Tobie, lecz tym skarbom ziemskim okazują tę
miłość nadzwyczajną. - G�rnoślązacy! Czy chcecie te skarby w cudze ręce
oddać? Czy chcecie w ciężkiej pracy dzień i noc pracować, z trudem wielkim
po głębokich szybach te skarby węgielne wydobywać, przy palącym ogniu w
hutach żelaznych i cynkowych zdrowie tracić - i Ty rolniku owoc pola Twego
za marny grosz sprzedawać, jak przed wojnązmuszony byłeś - i to wszystko na
to aby się "obcy nar�d" podni�sł, a Ty abyś z tego wielkiego skarbu i z Twej
mozolnej pracy najmniejszą cząstkę otrzymał? Czy Narodzie G�rnośląski
będziesz nadal musiał z liczną familiją w pomieszkaniachmałych o jednej
izbie i kuchni bez chlewiczka i piwnicy jako zamkniety więzień mieszkać,w
pomieszkaniach nawet niezdrowych, zasmrodzonych?
Czy macie dziatwę Waszą do szk�ł posyłać, gdzie nie usłyszą Waszej mowy
ojczystej, a z kt�rej bezbożnicy krzyż wyrzucają - gdzie nie wolno do Boga
się modlić, nie wolno całkiem religii świętejsię uczyć, a i nie wolno
dziecku Twemu katechizmu i biblijki do szkoły przynosić?
Czy chcecie się przyłączyćkutakiemu państwu,kt�re kości�ł katolicki
prześladuje,państwu,kt�rem ludzie bez Boga, bez wiary, bez uczucia
religijnego rządzą? W Berlinie rozpoczeli już nową walkę kulturną: drugi
Kulturkapf! Chcą zabrać dobra kościelne i klasztorne, wszystko Wasze i
Waszych dziatk�w ciężko zapracowane ofiary - osierocić nasze g�rnośląskie
kalwarye, jak np. G�rę św. Anny, kalwaryę Panienki Piekarskiej, Panewniki,
itd."
Tak pięknie przemawiają autorzy odezwy do ludu polskiego. To samo głosimy na
naszych wsiach i wołamy: "Precz z takim państwem,dla nas polak�w
g�rnośląskich jedyne miejsce w państwie polskiem!" My nie chcemy należeć do
państwa pruskiego, ale nie chcemy też tworzyć republiki g�rniośląskiej, jak
by to chcieli niemcy g�rnośląscy.
W odezwie swej chcieli by zochydzić ludowi naszemu wszystko co polskie,
gadają znowu o naszych krowach - wciąż te krowy pokutują po głowach niemc�w
naszych - i plotą r�żne inne głupstwa, kt�re już kilkakrotnie odpieraliśmy.
Jak już wyżej powiedzieliśmy, odezwę wydali niemcy. Ci panowie ludu naszego
nie oszukają, nie zwabią go swoją republiką g�rnośląską, bo lud nasz wie, że
takiej samodzielnej republiki g�rnośląskiej zachciało im się dopiero wtedy,
gdy się przekonali, że lud o przynależeniu do państwa pruskiegonie chce
wiedzieć. Przedtem ujadali na nas, obrzucali nas błotem, gdyśmy żądali
odłączenia G�rnego Śląska od Prus. Na nieszczęście swoje, a szczęście nasze
najserdeczniejsi nie umieją trzymać języka za zębami. Gdy są międzysobą i
myślą, że nikt ich nie słyszy, wtedy wyjawiają swe skryte myśli i m�wią o co
im chodzi.
Ta samodzielna republika g�rnośląska ma być tylko rzeczą przejściową, bo
wiedzą, że taka republika utrzymać się nie może, i pięknego poranku chcą
przyłączyć republikę g�rnośląską do państwa pruskiego.
To jest ich prawdziwy cel.
Pod koniec odezwypowiadają,że poproszą Willsona, aby ich jako mąż
sprawiedliwy popierał. Naraz niemcy nasi odkryli, że Willson jest mężem
sprawiedliwym. Przed tem to go lżyli i przedstawiali jako ostatniego
zbrodniarza, łotra i szubrawca. Jakie to ochydne obrazki i brzydkie dowcipy
o Willsonie zamieszczał właśnie "Oberschlesische Kurier", kt�ry odezwę
zamieścił. Widać, że niemcy utracili wszelkie poczucie honoru i godności.
Dawniej tak butni i dumni, teraz żebrzą o łaske i zmiłowanie tych ludzi,
kt�rzych przez całą wojnę lzyli i poniżali. - Niech niemcy idą do Willsona,
życzymy im wszelkiego powodzenia. Jeżeli ich Willson nie przyjmie batem a na
pożegnanie nie pobłogosławi ich miotłą, to tylko dlatego, że jest
człowiekiem wykształconym i kulturalnym.
Willson doskonale wie, że republiki g�rnośląskiej żąda tylko garstka niemc�w
w ubocznym celu, że lud zaś g�rnośląski pragnie przyłączenia G�rnego Śląska
do Polski.

Gazeta Ludowa z 18 grudnia 1918
Jeszcze samodzielna republika g�rnośląska.
Co się tyczy utworzenia samodzielnej niezależnej republiki g�rnośląskiej,
kt�rą chcą utworzyć Niemcy, jak donosiliśmy w wczorajszym numerze "Gazety
Ludowej" w artykule "My wszystko wiemy", zamieszczamy dziś dalsze
wiadomości.
Dalszy ciąg obrad co do utworzenia samodzielnej republiki g�rnośląskiej
toczył się w Opolu. Zwolennicy tejże wysłali poselstwo wprost do Pragi. Na
czele owego poselstwa, składającegosie z 3 członk�w, stanął p. Wenske Fritz,
wydawca kr�lewskohuckiego "Kuriera". Członkowie tej misji zostali przez
prezydenta Masaryka w Pradze bardzo grzecznie przyjęci. Pan M. członkom
tej misji poufnie, ale otwarcie oświadczył, że Czesi żądają G�rnego Śląska
aż do Odry, ale jeżeli G�rny Śląsk chce utworzyć zupełnie niezależną
republikę, w takim razie Czesi zabiorą sympatyczne stanowisko wzgledem nowej
republiki i nie będą odpowiednich części wymagali. Lecz wszystko zależy od
stanowiska koalicji, czy ta już rostrzygnęła całą sprawę G�rnego Śląska. I
pan M. przyobiecał wysłać natychmiast kuryera do Paryża w tej sprawie. Po
otrzymaniu odpowiedzi doniesie mu, jakie stanowisko zajmuje koalicja wobec
G�rnego Śląska. Czy odpowiedź już nadeszła, dotychczas nie wiadomo.

Ukazało się w całej polskojęzycznej prasie g�rnośląskiej
Oświadczenie
Pojawiła się na G�rnym Śląsku odezwa bez podpisu: "Śląsk samodzielna
republika"
Niemiecki "Volksrat" we Wrocławiu, centrala na prowincję śląską, uwiadamia
urzędowo przez biuro Wolfa, że odezwę tę rozszerzają Polacy.
Jako uznani zastepcy ludności poskiej na Śląsku stwierdzamy, że
jakielkolwiek styczności z tą odezwą nie mamy i nawet nie wiemy z jakich k�ł
ona pochodzi.
Bytom, 10 XII 1918
Naczelna Rada Ludowa
Wydział Śląski

Dziennik Śląski 28 września 1921
Nowy plebiscyt g�rnośląski?
Projekt nowego plebiscytu.
Warszawa, 27 września. "Kuryer Poranny" donosi z Berlina: Nadeszły
tuinformacye, że nowy jakiś fakt zburzył w piatek prawie już gotowy w
sprawie G. Śląska plan komisyi Rady Ligi Narod�w.
"Tag" oświadcza, że faktem tym była nota angielska, wskutek kt�rej Rada Ligi
Narod�w postanowiła wysłać na G. Śląsk komisyę rzeczoznawc�w.
Projekt zarzadzenia nowego plebiscytu z włączeniem pytania w sprawie
samodzielności G. Śląska i sprawowania na niem rząd�w przez jedno z mocarstw
w charakterze mandytariusza Ligi Narod�w staje się coraz bardziej
aktualnym.
Szacherki dyplomatyczne o G�rny Śląsk.
Paryż, 27 września. Pisma angielskie i francuskie zamieszczają sprzeczne
wiadomości o terminie rozstrzygnięcia sprawy g�rnośląskiej. Jedne pisma
donoszą, że nastapi to przed 1 października, inne, ze nastąpi to po
miesiącu. Wkażdym razie op�źnienie nastąpiło z powodu wpływania rzadu
angielskiego.
Komisya Czterech była już bliską uchwały, gdyby nie wpływy z zewnątrz, tj.
presya angielska. Codziennie odbywają się tajne posiedzienia Komisyi
Czterech w Lidze Narod�w w tej sprawie.
Pisma angielskie donosza, że istnieje podobno wniosek odbycia ponownego
plebiscytu(!) w tych okręgach, w kt�rych ludność sprzeciwia się
podziałowi kraju. Anglicy bez zastrzeżeń popierają rządania niemieckie.
Sprawa g�rnośląska w Radzie Ligi Narod�w.
Paryż, 27 wrzesnia. "Temps" donosi z Genewy, iż sprawa G�rnośląska przez
Radę Ligi w jej obecnym nie powiększonym składzie. Zwiększony komplet
członk�w Rady Ligi rozpocznie swe fukcye dopiero 1 stycznia roku przyszłego.
Prasa szwajcarska o sprawie g�rnośląskiej.
Genewa, 27 września. Dziennik "La Suisse" zamieszcza artykuł wstępny Ludwika
Aveniera. Autor omawia zatargi powierzone Lidze Narod�w, przy czem zajmuje
stanowisko bardzo przychylne dla Polski. W sprawie G. Śląska autor zaznacza,
że bardziej niż argumenty historyczne przemawiają za Polską g�rnośląskie
wybory do rad załogowych.

Dziennik Śląski 22 lipca 1921
Co będzie z G�rnym Śląskiem?
Jouhax radzi dać G�rnemu Śląskowi autonomię. - "Tempa" za kilkuletnim
zarzadem władz sojuszniczych. - Niemcy dążą do utworzenia wolnego państwa.
Jouhaux o G�rnym Śląsku.
Paryż, 21 lipca. W paryskim dzienniku "Progres Civiqne" zamieszcza Jouhaux
sprawozdanie komisjiwysłanej niedawno temu na G�rny Śląsk ze strony
Międzynarodowych Związk�w Zawodowych. Jouhaux stwierdza, iż g�rnośląski
obw�d przemysłowy należy uważać jako jednolitą całość. Są liczne powody,
kt�re przemawiają za niepodzielnościa tego obwodu. W pierwszym rzędzie
okoliczność, że podział wpłynął by niekorzystnie na produkcyjność
(wydajność) g�rnośląskiego przemysłu. Podział z czysto narodowościowych
powod�w jest nierozwiązywalny. Narodowośiowe tezy zaczepić można po obu
stronach, ponieważ zacierają prawdę fałszami. Jouhaux kończy: Byłoby
najlepiej dać G�rnemu Śląskowi autonomię pod kontolą Ligi Narod�w,
pozostawiając sprawę ostatecznego rozstrzygnięcia w zawieszeniu.
"Temps" o sprawie g�rnośląskiej.
Paryż, 21 lipca. "Temps" zajmuje się w artykule wstępnym sprawą g�rnośląską.
Zaznacza, że przyznanie niemcom całego G�rnego Śląska sprzeciwia się
traktatowi pokojowemu. Takie rozwiązanie sprawy nie odpowiadało by także
zamiarom rząd�w sojuszniczych. Należy rozwiązać dwa zagadnienia. Drugie
dotyczy rozstrzygnięcia losu G�rnego Śląska. Zanim się do tego przystąpi
należy rozwiązać pierwsze zagadnienie, mianowicie, jak można przeszkodzic
rozlewowi krwi.Pismo wyraża nadzieję, że prasa angielska zbada sprawę
g�rnośląską bez uprzedzenia. Znalazłszy środki do utrzymania pokoju na G.
Śląsku przez wysłanie nowych posiłk�w wojskowych, mozna by zapytać, czy chce
się podzielić obw�d przemysłowy G. Śląska, czy też pozostawić go przez 10
czy 20 lat pod zarządem władzy ustanowionej przez mocarstwa sojusznicze.
"Temps" kończy: To należy zbadać.
Znowu plan "wolnego państwa".
Bytom, 21 lipca. Niemcy w dalszym ciągu prowadzą energiczną akcję w celu
zjednania Anglii dla planu uczynienia z G. Śląska wolnego państwa. Rokowania
w tej sprawie ma prowadzić dr. Simons, kt�ry już w końcu marca rb. jeździł
do Lugano, aby z tamtąd porozumiewać się w Włochami i Anglią nad możliwością
utworzenia wolnego państwa. Na samym G. Śląsku r�wnież prowadzona jest
usilna agitacya, dążąca do tego, aby wywołać na zewnątrz wrażenie, jakoby
partya zwolennik�w wolnego państwa (Bund der Oberschlesier) była silna i
jakoby Polacy skłaniali sie ku takiemu rozwiązaniu sprawy. W rzeczywistości
plan ten nie ma wśr�d Polak�w najmniejszego powodzenia. Wszelkie zabiegi
Niemc�w, aby Polak�w pozyskać dla tego planu były daremne.

Dziennik Śląski z 25 grudnia 1918
Deszcz odezw.
Od pewnego czasu spada na nasze niwy g�rnośląskie prawdziwy deszcz odezw,
pisanych - o dziwo - w niemieckim i polskim języku. Podpisu żadna z tych
odezw nie nosi. (Na odezwie przesłanej poprzednio jest miejsce druku,
prawdopodobnie inne odezwy także posiadały takie sygnatury - Pioter). Każda
wylęgła się nie wiedzieć gdzie i spadła nie wiedzieć skąd. Jest to zatem
robota krecia i dlatego warto się jej przyjrzeć.
Oto pierwsza taka odezwa, jaka nam w ręce wpadła nosi szumny napis:
>>G�rnoślący! Wolność! Wolność!>wolność,
wolność!>nie do twarzy>jeden szedł do wsi swojej a drugi do kupiectwa swego,
trzeci żone pojmował, czwarty woł�w doświadczał>łaska pańska na pstrym konbiu jeździ> Wstaj
nam Ojczyzno miła, witaj Matko umiłowana, z długiego letargu wstająca!
Garnie się do twych kolan cała dziatwa polska, śpieszy ku tobie lud polski,
pewien już, że pod twą opieką znajdzie dach własny nad głową!<<

Gazeta Opolska z 11 grudnia 1918
Śląsk samodzielną republiką niemiecko - polską!
Bresl. Morgenztg. donosi, że istnieje zamiar utworzenia ze Śląska oddzielnej
republiki niemiecko - polskiej przynależącej do rzeszy niemieckiej. W
republice tej ma być r�wnouprawnionym językiem urzędowym polski i niemiecki.
Pismo to dodaje, że należy jeszcze odczekać na ile dążenia te się utrwalą.
Nie jest to więcej jak ostatnie wysiłki, wyszłe z kaźni hakatystycznych
m�zgownic, aby zachować dla rzeszy niemieckiej kraje zamieszkałe przez
ludność polską.
Niezadługo zapewne będą opowiadali o utworzeniu się republiki "ostmark�w".
Dla bogactw jakie ziemie polskie posiadają Niemcy za wszelką cenę pragną
zagrabić ziemie te dla siebie, aby m�dz się wyżywić na piaskach
branderburskich. Do niedawna jeszcze głosili, że Śląsk nie jest w og�le
polskim, a inne dzielnice polskie przeważnie zamieszkane przez Niemc�w! O
czysto polskim harakterze dzielnic tych nie ma zatem mowy i do Polski nie
mogą one tym samym należeć. Teraz pr�bują drogą pośrednią.
Dziwną troskliwość Niemc�w o ziemie polskie, skąd według ich zdania nie
można już nicwywieść i gdzie tylko wilki i niedźwiedzie się chowają.

Goniec Śląski z 10 kwietnia 1921
Nowe plany niemieckie na G�rnym Śląsku
Wsp�łpracownik "Gaulois" otrzymał od niemieckiego komisarza plebiscytowego,
Urbanka, następujące informacje co do plan�w niemieckich na Śląsku. Urbanek
między innymi oświadczył.
"Sprawa Śląska jest bardzo łatwą do uregulowania, będzie on stanowił w łonie
Rzeszy państwo "całkowicie niezależna", jak Saksonia albo Wirtembergia,
będzie miał sw�j Sejm".
Gdy na to przedstawilciel "Gaulois" zapytał, jakie gwarancje dadzą Niemcy,
że będą istatnie dbać o pokojową pracę w zagłębiu węglowym śląskim i jaki
stąd będzie pożytek dla sprzymierzeńc�w, żądających zapłacenia
odszkodowania, Urbanek m�wił o bardzo wielu rzeczach, aż wreszcie doszedł do
odpowiedzi na zapytanie, kt�ra brzmiała następująco: "Wcale nie trzeba
okupacji Śląska G. przez wojska sojusznicze - jako gwarancji spłat
odszkodowań przez Niemcy. Wystarczy gdy zostaną zawarte odpowiednie układy
gospodarcze, kt�re ułatwią udział interes�w państw koalicyjnych w tutejszych
przedsiębiorstwach. Byłby to najlepszy spos�b rozwiązania..." Zakończył swe
uwagi Urbanek stwierdzeniem, iż wierzy silnie w to, że sprawa Śląska G�rnego
zostanie w ten spos�b rozwiązana.
Widać plebiscyt niczego dotąd jeszcze Niemc�w nie nauczył.

Goniec Śląski z 22 kwietnia 1921
Dwa niemieckie projekty rozwiązania sprawy g�rnośląskiej.
Zaraz po plebiscycie rozwineli Niemcy w prasie zagranicznej wielką akcję
celem stworzenia dla własnych cel�w korzystnego nastroju. Wysuwaja w
przyjaznej dla nich prasie koalicyjnej dwa własne projekty, jeden pod własną
firmą, drugi pod firmą "neutralną" - wolnego państwa g�rnośląskiego.
Rozpatrzmy oba te projekty.
Prasa niemiecka zajęła początkowo stanowisko - widocznie na rozkaz Berlina -
domagające się przyłączenia całego G. Śląska do Niemiec. W tym też duchu
wysłał rząd niemiecki notę do rząd�w koalicyjnych. Żądanie to tak bardzo nie
odpowiadało warunkom oczywistym i było dowodem takiej naiwności ze strony
niemieckiej, że rzady koalicyjne nie uznały za stosowne odpowiedziec na te
notę. Tylko prasa paryska zbliżona do k�ł francuskiego ministerstwa spraw
zagranicznych oświadczyła, że koalicja sama wie, jak ma tłumaczyć brzmienie
traktatu pokojeowego i nie potrzebuje rady niemieckiej. Nawet prasa
angielska, kt�rą trudno posądzać o przychylność dla Polski, uznała, że
stanowisko Niemiec nie wytrzymuje krytyki. Jedynie więcej powodzenia mają
Niemcy wśr�d prasy włoskiej, kt�ra jeszcze dziś od czasu do czasu pomieszcza
artykuły, wykazujące konieczność przyłączenia całego G. Śląska do Niemiec.
Początkowo stanowisko Niemiec w sprawie przyłączenia całego Śląska G�rnego
do państwa niemieckiego nie miało oczywiście charakteru zasadniczego, było
tylko posunięciem taktycznem, mającem na celu wytargowanie jak największej
części naszego kraju. Nie szło bowiem Niemcom i nie idzie o rzeczywisty
interes ludności i samą zasadę niepodzielności kraju, lecz tylko i wyłącznie
o utrzymanie zagłębia przemysłowego. Tymczasem w tem zagłębiu sytuacja dla
Niemiec jest najmniej korzystną. Na terenie przemysłowym właśnie Polacy
zwyciężyli. O ile więc polityka niemiecka nie miała się narazić na zarzut
naiwności i nie liczenia się z rzeczywistem stanem rzeczy, musiała
jaknajrychlej zmienić swoje stanowisko.
Tak też zrobiła. Dziś można zauważyć w stanowisku prasy niemieckiej
zasadniczą zmianę w traktowaniu sprawy g�rnośląskiej. Nie porusza ona już
zasady niepodzielności Śląska G. w związku z Niemcami. Jeżeli tu i �wdzie
takie głosy jeszcze się powtarzają, to mają one już charakter tylko
demonstracyjny. Na og�ł na łamach prasy niemieckiej, kt�ra zawsze idzie za
wskaz�wkami rządu niemieckiego, znikło żądanie przyłączenia całego Śląska G.
do Niemiec. Na jego miejsce wysunęła się zasada podziału tego kraju.
Wyrazem obecnej zmiany stanowiska Niemiec jest artykuł wybitnego socjalisty
Bernsteina, kt�ry pojawił się w zeszłym tygodniu w "Vorw�rts" i obiegł
niemal całą prasę niemiecką, kt�ra pomieściła go przeważnie bez komentarzy.
Bernstein zaznacza, że dotychczasowe stanowisko rządu niemieckiego jest nie
do utrzymania. Należy liczyć się z wynikiem plebiscytu i zgodzić się na
podział G. Śląska. Ze strony niemieckiej projekt podziału powinien
przewidywać odstąpienie Polsce przynajmniej dw�ch powiat�w pszczyńskiego i
rybnickiego. Niewątpliwie artykuł Bernsteina, kt�ry podała r�wnież prasa
nacjopnalistyczna niemiecka, ma na celu utworzenie odpowiedniej opinji w
kraju, dotychczas bałamuconej nadziejami na zdobycie całego kraju. Jest on
wynikiem przekonania, że projekt przyłączenia całego G. Śląska do Niemiec
nie może znaleść uznania nawet wśr�d przyjaznych Niemcom k�ł koalicyjnych.
Nawet prasa angileska uznała jako jedyne wyjście rozwiązaniz sprawy
g�rnośląskiej podział tego kraju.
Oficjalna polityka rządu niemieckiego, kt�ra idzie obecnie w kierunku
podziału. Projekt podziału wysuwany przez Niemcy urąga wszelkim zasadom
sprawiedliwości i wynikowi plebiscytu, tak że ze strony polskiej nie może
być nawet brany pod uwagę. Niemcy wysuwają go jedynie ze wzgledu na
zagranicę, nie licząc się z wolą ludności.
Niezależnie od oficjalnego stanowiska niemieckiego stojącego na gruncie
podziału w duchu dla Niemc�w korzystnym pr�buje rząd niemiecki inną drogą
osiągnąć korzyści, w razie gdyby pierwszy projekt nie m�gł być
urzeczywistniony. Projektu tego nie wysuwa jednak sam, lecz posługuje się
firmą "neutralną". W pomoc rządowi niemieckiemu przyszedł tak zwany "Budn
der Oberschlesier", kt�ry wypisuje na swym sztandarze hasła "wolnego
państwa".
Hasło to niewątpliwie ponętne i niejednemu G�rnoślązakowi uśmiechają się doń
oczy. Tylko niezapominajmy o sterem naszem przysłowiu: "Nie wszystko złoto,
co się świeci". Nie tak proste też i szczere jest stanowisko "Bundu" i
innych zwolennik�w "Freistaatu".
W jakim kierunku zmierza polityka "freistaatler�w"? Dla charakterystyki tej
polityki wystarczy tu przytoczyć fakt jeden: "Bund" przedłożył zaraz po
plebiscycie Radzie Ambasador�w memorjał, w kt�rym proponuje utworzenie
wolnego państwa g�rnośląskiego. Ale rzecz znamienna: wskład tego państwa
miałby wejść nie tylko teren plebiscytowy, ale i pozostałe czysto niemieckie
powiaty rejencji opolskiej: nyski, grotkowski, niemodliński i zachodnia
część prudnickiego. W ten spos�b "wolne państwo" miałoby zapewnioną
większość niemiecką. Sam pomysł takiego "wolnego państwa" wykazuje
dostateczne źr�dło, skąd pochodzi i komu jest ono potrzebne. Trudno
przypuścić, ażeby projekt przyłączenia do terenu plebiscytowego powiat�w
należących bezspornie do państwa niemieckiego miał się wyłonić bez zgody
niemieckiego rządu. Dowodzi już tego fakt, że "Bund der Oberschlesier"
trzyma w tajemnicy �w memorjał. Mamy więc oczywisty dow�d wsp�łdziałania
"Bundu" z rządem niemieckim, kt�ry popiera politykę "Freistaatu".
Dla niejednego może się to wydać nieprawdopodobnem. A jednak jasnem jest, że
ruch za "wolnem państwem" pochodzi od Niemiec i jest dla nich bardzo
korzystny. "Wolne państwo g�rnośląskie" oznacza bowiem odłożenie na lat parę
przyłączenia G. Śląska do Niemiec, bo dalszy bieg wypadk�w nie ulega
wątpliwości. "Wolne państwo g�rnoąląskie" o większości niemieckiej z natury
rzeczy będzie ciążyło do Niemiec i uprawiało by politykę niemiecką, podobnie
jak się ma sprawa z "wolnem miastem Gdańskiem". Po paru latach, gdy
atmosfera polityczna się nieco ułagodzi, wzniecili by Niemcy w tem
"państwie" ruch za przyłączeniem go do Niemiec i nawet potrafiliby urządzić
w tym kierunku plebiscyt, podobnie jak się obecnie ma w austrjackim Tyrolu.
Wynik takiego plebiscytu byłby niewątpliwy i po paru latach G. Śląsk
znalazłby się znowu pod panowaniem niemieckiem.
Mamy więc do czynienia z podw�jną grą niemieckiej polityki. Oficjalna
polityka dąży do podziału G. Śląska, nie licząc się z wynikiem plebiscytu i
wolą ludności. Potajemnie zaś popiera ruch "freistaatowy", kt�rego celem
właściwym jest odroczenie przyłączenia G. Śląska do Niemiec na parę lat.
Oczywiście, jedne i drugie rozwiązanie sprawy g�rnośląskiej było by dla
ludności zab�jcze.
Dla przeciwdziałania tym dwom niemieckim projektom pozostaje ludności naszej
jedyne wyjście: zdobywszy silną postawę na bloku polskim musimy stanąć do
walki o przyłączenie do Polski powiat�w i walke tę prowadzić tak długo, aż
osiągnięmy ostateczne zwycięstwo.

Goniec Śląski z 22 maja 1921
Fałszywe pogłoski
Bytom. Rozeszła się, jakoby w ślad za doniesieniem angielskiego dziennika
"Times", pogłoska, iż obecnie rozważana jest myśl utworzenia niezależnego
państwa g�rnośląskiego pod kontrolą Ligi Narod�w. Wymienione wyżej pismo
utrzymuje, że plan tego rodzaju byłby poparty przez Korfantego.
Jesteśmy upoważnieni do oświadczenia, iż Korfanty nie ma najmniejszego
zamiaru udzilić swego poparcia podobnemu planowi. Owszem na skierowane do
niego w dniu 20 maja prze g�rnosląskich "wolnopaństwowc�w" zapytanie, czy
byłby skłonny traktować z ich delegacją w ich sprawie, Korfanty
odpowiedział, iż wszelkie rozprawy nad tym planem byłyby bezcelowe, gdyż
zgodnie z wolą ludu g�rnośląskiego wchodnia połowa Śląska G�rnego musi być
połączona z Macierzą - Polską.
Z powyższego oświadczenia raz jeszcze jasno wynika, że Niemcy zrobią
wszystko, byle Śląsk dla siebie zatrzymać. Ale daremne prace! Wiemy, co
znaczą ich umizgi.

Goniec Śląski z 4 maja 1921
"Gościnność" p. Napieralskiego.
P. Napieralski w swem piśmie "Dziennik Śląski" w numerze 99 zamieszcz
artykulik zdrajcy ludu g�rnosląskiego J. Musioła pod tytułem "Czy stałem się
zdrajcą?"
W artykuliku tym sekretarz "Związku G�rnoślązak�w", kt�ry pod płaszczykiem
walki o "wolne państwo g�rnośląskie" stale występował przeciw Polsce,
usprawiedliwiając się, iż nie tylko ludu g�rnośląskiego nie krzywdzi, ale
przeciwnie "poczytuje sobie za zaszczyt, że może temu ludowi służyć".
Udaje on więc nadal przyjaciela naszego, a jest w tem takim samem Judaszem,
jak ten zdrajca Jezusa Chrystusa, kt�ry pocałunkiem swym zdradzał swego
Mistrza,wskazując go w ten spos�b siepaczom. Ale dzień sądu bliski i lud sam
bedzie m�gł zdrajcom za wszystkie krzywdy, jakich od nich doznał
podziękować. Że nie zapomni on w nadchodzącej chwili o Musiołach jest rzeczą
bezwglednie pewną. A nie zapomni ten lud z tej choćby racji, że można nie
mieć za złe uczciwemu Niemcowi, że choć na Śląsku G�rnym zamieszkały, bronił
praw swego narodu - ale nie można pozwolić na to, by krew z krwi i kość z
kości ludu tego za srebrniki judaszowskie lud zdradzała.
Co się zaś tyczy p. Napieralskiego, o kt�rym lud nasz wie już bardzo wiele,
a wkr�tce dowie się rzeczy tak wstrętnych, iż nie opanuje on swego
oburzenia, możemy zauważyć dwie rzeczy. Oto albo artykulik Musioła został
zamieszczony w "Dzienniku Śląskim" za pieniądze, jako ogłoszenie, a więc
pisma "Katolikowe" za pieniądze umieszczają nawet artykuły zdrajc�w i
politycznych zbrodniarzy, albo też artykulik Musioła został umieszczony w
tem piśmie darmo, jak wszystkie w og�le artykuły zwykle się drukuje - a
wtedy p. Napieralski solidaryzuje się ze zdrajcą Musiołem, a więc sam jest
niecnym zdrajcą sprawy g�rnośląskiej.
W jednym i drugim wypadku pisma "Katolikowe popełniły straszną zbrodnię,
zwracając też na nią uwagę naszym czytelnikom, odwołujemy się do sądu
powszechności. Niech cały nasz lud swe zdanie w tej sprawie wypowie, a jeśli
uzna on słuszność naszych wywod�w, niech ze wstgrętem odwr�ci się od tych
ludzi, kt�rzy pozwalają na kalanie własnego gniazda. W obozie polskim nie ma
miejsca dla judasz�w. Kto nie jest z nami, ten jest przeciw nam, a z takimi
bedziemy umieli sobie poradzić.

Goniec Śląski z 22 kwietnia 1921
Fałszywa gra wobec ludu g�rnośląskiego
Pewna część niemieckiej prasy g�rnośląskiej tzw. "Bund der Oberschlesier",
czyli "Związek" - wysuwa po plebiscycie - dla Niemiec niekorzystnym - hasło
"wolnego niezależnego" państwa g�rnośląskiego, czyli tzw. "Freistaatu"
Jest to fałszywa gra dla oszukania ludu śląskiego; ktoby poszedł na lep tego
hasła, ten by sobie i krajowi swemu przyni�sł w najbliższej przyszłości
najgorsze nieszczęście.
Lud g�rnośląski przekona się o tem dowodnie, gdy mu jasno okażemy, jakie
stanowisko zajął w całej walce plebiscytowej ten sam "Bund der
Oberschlesier", kt�ry głosił szumne hasło: G�rny Śląsk dla G�rnoślązak�w.
Jak wiadomo związkowcy, na czele kt�rych stał p. Latacz, mieli w swych
szeregach około 400000 ludności i to nie tylko niemieckiej, ale niestety i
polskiej, przeważnie jeszcze nie dość narodowo uświadomionej, kt�rą zwabili
ku sobie obietnicą wolnego pańwsta śląskiego.
Tymczasem jak przedstawiła się cała sprawa w przeddzień plebiscytu!
Oto członkowie "Bundu" udali się do Warszawy i Berlina, aby zbadać, jakie
zamiary i nadzieje mają oba państwa co do G�rnego Śląska! Wr�ciwszy z tej
podr�ży, doszli do przekonania, że najlepszym wykonaniem hasła G�rny Śląsk
dla G�rnoślązak�w będzie poddanie się rozkazom Berlina! Przywieźli ze sobą
słowa obietnic niemieckich, wypowiedziane do p. Musioła, sekretarza
"Związku", że tylko wtedy, gdy będą głosowac za Niemcami, spełnią swoje
cele, bo rząd niemiecki obiecuje im, że w razie korzystnego dla siebie
wyniku głosowania, będzie pomagać "Związkowcom" w utworzeniu wolnego państwa
g�rnośląskiego!
Tak uczyniliśmy - przyznaje się do tego sam p. Musioł i tak dalej oświadcza.
"To, że np. w og�le w polskiem mieście, w Kr�lewskiej Hucie, albo w polskiem
mieście Zabrzu itd. oddano większość głos�w za Niemcami - jest dziełem
naszego "Bund der Oberschlesier"; to była po audiencji w Berlinie nasza
robota w ostatnich dniach przed plebiscytem. Nasz związek liczy około 400000
cżłonk�w i to w większej części Polak�w. Oni oddali tylko dlatego sw�j głos
za Niemcami, ponieważ mieli przyrzeczenie od rządu niemieckiego, że będzie
wsp�łdziałał w utworzeniu autonomicznego państwa śląskiego."
Aby dać możność utworzenia wolnego państwa śląskiego, oddaliśmy głos za
Niemcami! - m�wi p. Musioł.
Czy ktoś z uświadomionych G�rnoślązak�w może nawet na chwilę przypuścić, że
ci ludzie, kierujący "Związkiem" - wierzyli, gdy nakazywali swoim wyznawcom
głosować za Niemcami, że przez to stworzą im wolne państwo g�rnośląskie?!
Głos za Niemcami i utworzenie wolnego państwa g�rnośląskiego - to chyba dwie
wprost przeciwne sobie rzeczy! Czyż doświadczenie lat poprzednich nie
uczyło, że przecież polityka niemiecka - to polityka ucisku i zaborczości,
czyż Niemcy nawet w obecnej chwili, kiedy po strąceniu Wilhelma są rzekomo
republikańskie - dały kiedyś dow�d jakiś wolnościowych prąd�w lub
przekonań?! Czyż w prasie Rzeszy Niemieckiej - z wyjątkiem jednej, jedynej
lewicowej "Welt am Montag" odezwał się kiedys jakiś głos o potrzebie
stworzenia wolnego państwa g�rnośląskiego?! C�ż więc moło uprawniać
"Bundowc�w" do wierzenia w obietnice niemieckie i do oszukiwania nimi ludu
g�rnośląskiego?!
Musimy przypuszczać i chyba każdy rozsądny i zdrowomyślący człowiek zgodzi
się z tem, że to była nieuczciwa gra, że "Bund" był tylko nazwą, a cel jego
działalności był zupełnie zgodny z działalnością hakatyst�w niemieckich,
przeciw kt�rym od czasu do czasu pozornie występował. Nasuwa się
przypuszczenie, że stworzenie "Bundu" - to był jeden ze sposob�w
sfałszowania plebiscytu i nadania fałszerstwu pozor�w słuszności i prawa.
A dalej ciśnie się samo przez się przekonanie, że cała jazda do Warszawy
była tylko pozorem, hasło "Freistaatu" tylko podstępem - i płaszczykiem pod
kt�rym ukrywały się szpony krzyżackie chciwe ziemi g�rnośląskiej! "Bund"
chciał zaprzedać dziesiątkitysięcy ludności polskiej w niewolę niemiecką,
wmawiając w nie, że czyni tak dla wolnego państwa g�rnośląskiego.
Gdy to się nie udało, w drodze plebiscytu, gdy mimo takiego sfałszowania
woli ludności olbrzymia część kraju oświadczyła się za Polską, wiedząc
dobrze, że tworzony przez Niemc�w "Freistaat" - to "Knechtstaat" i nic
więcej - ze strony owego "Bundu", tej chorągiewki w ręku niemieckiem, a
także takie - dla zmylenia opini zagranicznej - ze strony pewnej części
niemieckiej prasy g�rnośląskiej, takiesame krętactwa dyplomatyczne, mające
na celu przekonanie Rady Najwyższej, lub przynajmniej pewnych jej członk�w,
że najlepszym rozwiązaniem sprawy g�rnośląskiej jest �w rzekomy "Freistaat".
Ten sam "Bund der Oberschlesier", kt�ry w imię wolnego państwa śląskiego
kazał głosować swym wyznawcom, chciałby teraz otrzymać sw�j "Freistaat" po
to tylko, aby dać państwu niemieckiemu poz�r umycia rąk a potem wraz z
wszystkimi hakatystami niemieckimi zrobić wielki ruch w "wolnem" państwie
g�rnośląskim - i - oświadczyć swym wyznawcom, że najlepsze "wolne" państwo
g�rnośląskie będą mieli wtedy, gdy zrobią manifestacyjny, rzekomo z woli
samej ludności płynący - "Anschluss an Deutschland"!
Oto jest gra, jaką chce się oplątać lud g�rnośląski!
Ale nie uda się to zamaskowanemu "Bundowi". Lud śląski wie, że wolność da mu
to państwo, kt�re istniejac zaledwie dwa lata, zdołało wywalczyć swobodę
nietylko swym obywatelom, ale także niesie wolność innym narodom - tj.
Polska!
I dlatego lud śląski - granicy, kt�rą sobie wywalczył swym głosem w
plebiscycie, bronić bedzie do ostatniego tchu i ostatniej kropli krwi, a nie
pozwoli wydrzeć sobie zwycięztwa pod pozorem "Freistaatu" czy innej
machinacji niemieckiej.




  

Follow Ups:





Post a Followup

Name:
E-Mail:
Subject:

Message to Post




 



[ Posting Rules | Follow Ups | Return to WWWBoard ]