***SILESIA JOURNAL***
WELCOME TO SILESIA CLUB!
WITOOMY W KLUBIE SZLOONSKIM!
Willkommen im Schlesischen Klub!
Vitame Vas ve Slezkem klubu!

SILESIA HOME PAGE - BIZNET1
 

P.O. BOX 15823,CLEARWATER, FL 33763-5823, USA. TEL 1-312-543-2639 - Tadzik


WITOOMY WE WOLNYM S'LOONSKIM CZASOPISIMIIE NA INTERNECIE! WELCOME TO SILESIA JOURNAL. ZAPROSZOOMY WSZYSKIH PRAWDZIWYH S'LOONZOKOOW DO PUBLIKOWANIO SWOIH ARTYKUOOW. PLEASE SEND YOUR ARTICLES. 

msz@republikasilesia.com

sponsors/spoonsory:

KWIOTKI DO KOZDEGO - FLOWERS FOR EVERYONE :

Proflowers Ad Banners












Jaroslaw Tomasiewicz
MOJE CZECHOWICE
CZYLI KLOPOTY Z TOZSAMOS'CIA
Tottenhorn@interia.pl


MOJE CZECHOWICE
CZYLI K?OPOTY Z TO?SAMO?CI?
Uto?samiam si? z regionalizmem i decentralizmem na tyle silnie, ?e znaczn? cz??? swego czasu, wysi?ku i pieni?dzy wk?adam w wydawanie biuletynu etnopluralistycznego „zaKORZENIEnie”. Tymczasem ja sam mam problemy z odnalezieniem swej to?samo?ci, swoich korzeni. Przypuszczam, ?e problemy te s? do?? typowe w Polsce po PRL...
Zacznijmy od problemów z identyfikacj? regionaln?. Mo?e moim „heimatem” jest historyczna dzielnica - ?l?sk Cieszy?ski? Niestety, ten male?ki kraik od dawna ju? nie istnieje, jego stolica egzystuje przeci?ta granic? mi?dzypa?stwow?.
Swego rodzaju substytutem ?l?ska Cieszy?skiego by?o Podbeskidzie. Ostatnio przez ?amy regionalnej prasy przetoczy? si? spór o nazw?. Podbeskidzie
ods?dzano od czci i wiary jako sztuczny twór PRL-u. Czy s?usznie? W ko?cu tak? dajmy na to Galicj? te? kto? kiedy? wymy?li?... Czechowice historycznie ci??y?y ku Bielsku ale w 1975 roku znalaz?y si? w województwie katowickim z powodu swojej kopalni. Po latach kontrowersje te odbi?y si? echem w postaci roz?amu w czechowickiej „Solidarno?ci” - na frakcje „bielsk?” i „katowick?”.
Móg?bym wreszcie uto?samia? si? ze „?l?skiem” (cudzys?ów konieczny) tj. z moim obecnym województwem. To jednak jest dopiero syntetyk - pomys? w stylu francuskich jakobinów szatkuj?cych Francj? na „naukowo przemy?lane” departamenty. W tym „?l?sku” tylko mniejszo?? obszaru to historyczny Górny ?l?sk - reszt? stanowi? ziemie ma?opolskie (Zag??bie, ?ywiecczyzna, Cz?stochowskie) tudzie? „mój” ?l?sk Cieszy?ski. A podkre?li? musz?, ?e poza nazw? nie mamy nic wspólnego z Górno?l?zakami (cho? ?l?scy narodowcy z Ruchu Autonomii ?l?ska w swym imperializmie radzi by nas zasymilowa?). I nic tu nie pomog? drukowane przez katowicki dodatek „Wyborczej” naklejki „Kocham ?l?sk”. A niby dlaczego?
Dajmy wi?c sobie spokój z regionem! Zejd?my do jeszcze ni?szego poziomu...
Ba, kiedy nie jest pewne, z jak? miejscowo?ci? mia?bym si? identyfikowa?. Urodzi?em si? w Bielsku-Bia?ej, ca?e ?ycie mieszka?em w Czechowicach-Dziedzicach, ostatnio przenios?em si? do podczechowickiej wsi Kaniów. Niby to samo, ledwie trzy kilometry od poprzedniego domu, zreszt? przez pewien czas wie? ta by?a w administracyjnych granicach Czechowic. Tym niemniej historycznie to ju? inny region - nielubiana przez czechowiczan Galicja. Po?o?one za Bia?k? (Bia??) wsie by?y „u nas” obiektem dowcipów w stylu w?chockim (jak ten o zwijanym asfalcie). W rodzinnej tradycji zapisa?a si? anegdota, jak to Babcia rozpozna?a galicyjskie pochodzenie zagubionego w t?umie dziecka po... rysach twarzy.
Nic dziwnego. Ju? we wczesnym ?redniowieczu w tym w?a?nie rejonie, gdzie? na linii Bia?ki, zetkn??y si? ze sob? dwie pr?ce w gór? rzek fale osadnictwa: ?l?ska i wi?la?ska (ma?opolska). Bia?ka rozdziela?a nie tylko obszary dialektyczne, ale tak?e diecezj? wroc?awsk? i krakowsk?. Od 1316 roku stanowi?a granic? polityczn?: najpierw mi?dzy ksi?stwami cieszy?skim i o?wi?cimskim, potem (po inkorporacji ksi?stwa o?wi?cimskiego w 1456 roku) mi?dzy Królestwem Polskim a ?l?skiem. Od 1772 roku pe?ni?a rol? granicy administracyjnej mi?dzy dwoma prowincjami imperium Habsburgów - ?l?skiem Cieszy?skim i Galicj?. Granic? mi?dzy województwami ?l?skim i krakowskim by?a a? do 1950 roku. Ta specyfika pogranicza jest tu akurat elementem sta?ym. W okresie zaborów Czechowice le?a?y w k?cie wyznaczanym z dwóch stron przez granice - na Wi?le bieg?a granica pa?stwowa z Prusami, która wewn?trzn? granic? administracyjn? pozosta?a do 1975 roku. Tak wi?c Czechowice-Dziedzice le?? na styku trzech regionów historyczno-etnograficznych: ?l?ska Cieszy?skiego, ?l?ska Górnego i Galicji.
Naj?atwiej przychodzi mi uto?sami? si? z Czechowicami, gdzie mieszkaj? moi Rodzice, krewni i przyjaciele. Ale w tej miejscowo?ci te? nie jestem autochtonem. Mój Tata pochodzi z mazowieckiej, po?o?onej niedaleko Sochaczewa wsi Koszajec; do Czechowic trafi? po uko?czeniu AGH. Z moj? Mam? sprawa jest jeszcze bardziej skomplikowana: urodzi?a si? w belgijskim Liege w rodzinie polskich imigrantów. Jej matka pochodzi?a z ma?opolskiej Przegini za? ojciec - pono? z czeskiej Ostrawy, sk?d mia? uciec do Czechowic po konflikcie polsko-czechos?owackim 1919 roku. Jestem wi?c czechowiczaninem najwy?ej w jednej czwartej. A jak mam okre?li? sw? przynale?no?? regionaln? - jako Mazowszano-?l?zako-Ma?opolanin?
Nie jestem w tym k?opocie osamotniony. Nie dysponuj? wprawdzie ?adnymi danymi statystycznymi ale sk?onny jestem przypuszcza?, ?e wi?kszo?? doros?ych mieszka?ców Czechowic to ludno?? nap?ywowa. Pochodz? najcz??ciej z podbeskidzkich wiosek ale te? z miejscowo?ci takich jak Go?dapia czy Hrubieszów. Asymiluj? si? wszak?e szybko. Na kopalni opowiadano sobie o góralu, który na dwa lata przed emerytur? przeprowadzi? si? do Czechowic, a wtedy, widz?c niedawnych ziomków dopiero ?aduj?cych si? do przewozu pracowniczego, powiedzia? z satysfakcj? i charakterystycznym góralskim acentem: „My jus po ?obiadku a warsawioki dopiro do domu jadom”. Ba, znam nawet rodzin? chorwackiego pochodzenia, która dotar?a do Czechowic jeszcze za Habsburgów.
Odrzu?my wobec tego wi?zy krwi. Jako dziecko wykoncypowa?em sobie teori? o pochodzeniu naszej rodziny od ormia?skiego kupca Cypriana Tomaszewicza (jedyn? przes?ank? by?a tu wszak?e zbie?no?? nazwiska) ale nawet gdyby by?a to prawda nie mam zamiaru wst?powa? w szeregi fedainów walcz?cych o Nagorno-Karabach. ?yj? Tu i Teraz, wi?c w swoim realnym otoczeniu powinienem si? ukorzenia?. W Czechowicach-Dziedzicach.
Ale sprawa znów zaczyna si? komplikowa?. Co to znaczy Czechowice-Dziedzice?
W?a?ciwie to nawet sama nazwa zaistnia?a niejako przypadkowo. O ma?y w?os to Czechowice by?yby so?ectwem w gminie Zabrzeg (dzi? jest odwrotnie). Przystanek Cesarsko-Królewskiej Uprzywilejowanej Kolei Pó?nocnej Cesarza Ferdynanda pierwotnie mia? by? zlokalizowany w?a?nie w Zabrzegu. Tamtejszy wójt nie zgodzi? si? jednak na to. Historycy w okresie PRL sugerowali, ?e za jego oporem kry? si? interes klasowy: oto bogaci ch?opi zabrzescy nie chcieli straci? parobków, którzy z pewno?ci? zatrudniliby si? na kolei. Ale zabrzeski wójt sw? decyzj? uzasadnia?  bardziej przyziemnie - obawia? si?, ?e moralno?? miejscowych panien nieco spadnie, gdy na owej stacji b?d? zatrzymywa? si? poci?gi wojskowe. Za to ówczesny wójt z Dziedzic, zafascynowany kolej? warszawsko-wiede?sk?, wykorzysta? odmow? zabrze?an by sprzeda? pod budow? dworca kolejowego staw zwany Bachorkiem. I tak zacz??a si? nowoczesno??...
Jako jednostka administracyjna Czechowice-Dziedzice maj? do tego histori? bardzo krótk?, zaledwie pi??dziesi?cioletni?. Do 1950 roku by?y to dwie osobne miejscowo?ci. Dzi? trudno ju? mówi? o odr?bnej to?samo?ci dziedzickiej, ale przed laty by?a ona jeszcze na tyle silna, ?e wymusi?a na w?adzach wprowadzenie w 1958 roku dwucz?onowej nazwy miasta (wcze?niej przez osiem lat by?y to po prostu Czechowice).
Natomiast wyra?nie zaznacza si? odr?bno?? moje rodzimej dzielnicy - ?ebraczy czy te? (potocznie) Kopalni. I nie wyra?a si? ona tylko w rytualnych bijatykach mi?dzy “Kopalnia Hools” a blokersami z Osiedla Pó?noc. Wybieraj?c si? do centrum zawsze mówi?o si? „id? do Czechowic” - mimo, ?e administracyjnie by?a to od dawien dawna pó?nocna cz??? Czechowic. Nie wzi??o si? to jednak z niczego. Historycznie ?ebracza przynale?a?a do ksi?stwa o?wi?cimskiego. Dopiero wielka powód? z 1565 r. zmieni?a na sta?e bieg Bia?ki tak, ?e wie? znalaz?a si? na drugim brzegu rzeki i w ten sposób zmieni?a sw? przynale?no?? pa?stwow? z polskiej na czesk?. W dodatku sw? to?samo?? ?ebracz zawdzi?cza przede wszystkim kopalni „Silesia”, do budowy której w 1900 roku ?ci?gni?ci byli g?ównie górnicy z Zaolzia.
Sercem ?ebraczy by?a Kolonia Robotnicza - osiedle familoków, w którym i ja sp?dzi?em znaczn? cz??? dzieci?stwa. Mia?a ona swoisty folklor. To w?asna geografia: “raje” (l. poj. „raja”) czyli rz?dy domów, “Kurski Rynek”, masarnia „U P?aszczycy”, knajpy „U Paszka” i „U Siwca” (ich bywalcy tworzyli pono? w swoim czasie amatorskie dru?yny „Pi?karski Klub Paszka” i „Pi?karski Klub Siwca”)... W?asna gwara: na komórk? mówi?o si? “szpajska”, na oran?ad? “krachela”, na pieniek do r?bania drew „gniotek”, na klozet „hajziel”... W?asne, bardzo familijne, obyczaje: wspólne skubanie pierza z g?si przez kobiety, s?siedzkie granie w karty, wzajemna pomoc... M?ody ch?opak móg? oficjalnie zapali? papierosa dopiero wtedy, gdy zarobi? pierwsze pieni?dze. Oczywi?cie tej Kolonii ju? nie ma: starzy mieszka?cy wymarli, ich potomkowie wyprowadzili si?, na ich miejsce nap?yn??a ?wie?a fala gastarbeiterów. I chyba tylko jeden obyczaj przetrwa? - m??czy?ni wci??, jak przed dziesi?cioleciami, spotykaj? si? pogada? i spo?y? alkohol na „Mostku”. Z tym, ?e ju? od dawna nie ma tam ?adnego mostku ani cieku wodnego, jest za to do?? ruchliwe skrzy?owanie.
I to w?a?ciwie jedyny przejaw ?ywego folkloru, jaki potrafi? przywo?a?. Czechowice nie maj? wyrazistego profilu etnograficznego: strojów regionalnych, zwyczajów, potraw, legend, dialektu... Tu nie mówi?o si? ani po ?l?sku, ani po góralsku. Ci zza Wis?y to Hanysy, ci z Bielska i wy?ej - Gorole „co maj? czarno w g?bie”. Jedni i drudzy obcy. Niepewno?? czechowiczan odzwierciedla?y dowcipy opowiadane w czasie reformy administracyjnej z 1975 roku, kiedy to Czechowice zamiast w bielskim, znalaz?y si? w katowickim województwie. Czechowiczan pytano wtedy, czy znale?li sobie ju? chrzestnych w?ród ?l?zaków, z bielszczan kpiono, ?e milicjanci w tym “góralskim” województwie b?d? nosili ciupagi zamiast pa?ek. Nie chc? by? niesprawiedliwy: staraniem nieocenionego Towarzystwa Przyjació? Czechowic-Dziedzic wydano zbiór lokalnych poda?, ale ja ich nigdy nie s?ysza?em od Babci ani Rodziców. Dzieli mnie od tych poda? wi?kszy dystans ni? od ba?ni Andersena a to z pewno?ci? dowodzi zerwania ci?g?o?ci kulturowej.
Ju? bardziej lokaln? kultur? ludow? uosabia? ?p. Gibas - malarz-prymitywista, kloszard, oczywi?cie osobnik niespe?na rozumu. W czasach tzw. „komuny” budzi? konsternacj? miejskich notabli, gdy usi?owa? bra? udzia? w pochodach pierwszomajowych: obdarty, z rowerem obwieszonym gratami. Co wi?cej, tworzy? sztuk? swoi?cie zaanga?owan?. S?ynne by?y jego obrazy, na których On - Gibas wita? si? z Gierkiem, czy te? w jednym szeregu stali Bre?niew, Gierek i Gibas. Obrazy te, dodam, autor eksponowa? na zewn?trznych ?cianach swego domu. Innym znowu razem z okazji jakiego? ?wi?ta pa?stwowego wywiesi? w?asnor?cznie wykonan? malinow? chor?giew z Or?em Bia?ym w Koronie i napisem: „Niech ?yje Polska Republika Leninowsko-Stalinowska!” W ko?cu jednak miarka si? przebra?a, milicja spacyfikowa?a czechowickiego Nikifora, zamkni?to go w szpitalu psychiatrycznym a jego obrazy i rze?by zniszczono. Dzi? ju? o tej jak?e barwnej postaci nikt nie pami?ta...
Z czym?e wi?c si? uto?samia?? Czechowicom-Dziedzicom brakuje jakiego? symbolu, z którym mieszka?cy mogliby si? identyfikowa?, który by?by rozpoznawany na zewn?trz. Chyba móg?by nim by? dworzec kolejowy. Nie tylko dlatego, ?e jest to okaza?y gmach pochodz?cy z roku 1885. Nie tylko dlatego, ?e to kolei zawdzi?cza miasto swój rozwój. Tak?e z tego powodu, ?e dworzec ów symbolizuje w jaki? sposób charakter Czechowic - Miasta Przej?ciowego, Miasta Przyjezdnych. Mo?e kiedy? takim symbolem b?dzie nowozbudowana fontanna na rynku: teraz wprawdzie jest obiektem kpin, ale przecie? i z wie?? Eiffla tak by?o...
Zabytki? O tak, w ka?dym informatorze przeczytamy o XVIII-wiecznym pa?acu Kotuli?skich i o barokowym ko?ciele ?w. Katarzyny. Moim zdaniem jednak to troch? ma?o. Mnie osobi?cie bardzo razi brak szacunku dla zabudowa? sprzed - bagatela - 100 lat. Przyznaj?, ?e sam by?em nieczu?y na ich urok do momentu, gdy w czasie pobytu USA obejrza?em jedn? z atrakcji Columbus - tzw. German Village. Przecie? to by?a, wypisz wymaluj, moja Kolonia Robotnicza, tyle ?e pieczo?owicie odrestaurowana! Dzi? wi?c z bólem serca patrz? na budynek starej ?ydowskiej karczmy Barberów, po barbarzy?sku przerobionej na magazyn.
A z czym Czechowice-Dziedzice s? kojarzone w Polsce? Z tragicznym po?arem rafinerii w 1973 roku i z zapa?kami. W najlepszym razie. Przeci?tny Polak tej nazwy nie zna. Nieraz, zamiast t?umaczy?, ?e Czechowice le?? ko?o Bielska, mówi?em ?e jestem z Bielska w?a?nie.
?atwiej by?oby wytworzy? sw? to?samo?? gminie o jednoznacznym charakterze spo?eczno-gospodarczym. Tymczasem Czechowice-Dziedzice to taka Polska w miniaturze. Na pozór jest to miasto przede wszystkim przemys?owe: wa?ny w?ze? komunikacyjny, trzy du?e zak?ady (kopalnia, walcownia, rafineria), szereg mniejszych. Czy jednak w epoce „restrukturyzacji” i dezindustrializacji mo?na opiera? sw? to?samo?? na odchodz?cym w przesz?o?? przemy?le? Czechowice to te? rolnictwo. Nie tylko b?d?ce cz??ci? gminy so?ectwa ale te? po?udniowa cz??? miasta ma charakter na wpó? wiejski. W ko?cu a? 40 procent obszaru gminy to u?ytki rolne. To taka staro?l?ska specyfika, w której wie? poprzerastana by?a przyfabrycznymi osiedlami. Jako dziecko chodzi?em z rodzicami po mleko i jaja do gospodarstwa, po?o?onego zaraz za kopalni?.
Do?ó?my do tego lasy - 16 procent powierzchni. Do?ó?my zbiorniki wodne, g?ównie stawy hodowlane - 7 procent obszaru. Ci?gn?cym si? wzd?u? Wis?y stawom pobliskie okolice zawdzi?czaj? potoczn? nazw? "?abiego Kraju". Mamy w Czechowicach nawet rezerwat torfowiskowy oraz chroniony zespó? przyrodniczo-krajobrazowy z l?gowiskiem ?lepowrona. Beskidy wida? st?d czasem tak dobrze, ?e ma si? wra?enie jakby mieszka?o si? u ich podnó?a. Razem z pobliskim Jeziorem Gocza?kowickim otrzymamy ca?kiem spory potencja? turystyczny. Co tu daleko szuka?... W ko?cu nieprzypadkowo s?siednia Bestwina by?a osobist? posiad?o?ci? rodu Habsburgów.
Mówi?c jednak mi?dzy nami, mnie najbardziej poci?gaj? poprzemys?owe nieu?ytki takie jak stare ha?dy czy wyrobiska po ?wirowni. Bardzo urozmaicona rze?ba terenu, bujna ro?linno??, obfito?? owadów, ptaków, ryb, p?azów, zaj?ce, ba?anty, sarny. Ze splantowanej ju? niestety ha?dy wida? by?o odleg?y o 20 kilometrów O?wi?cim! I po co je?dzi? na narty do Szczyrku? Cho? mo?e to tylko sentyment z dzieci?stwa, kiedy ulubionym miejscem zabaw by? tzw. Koziok - podmok?e ??ki i zagajniki, na których moja Mama jeszcze wypasa?a kozy, a który obecnie zosta? zamieniony w wysypisko ?mieci.
No w?a?nie... Uto?samieniu si? z miejscem nie sprzyjaj? równie? szybkie zmiany. Nawet ta Bia?ka, tylokrotnie ju? tu opiewana, u?wi?cona obecno?ci? w historii regionu, p?ynie ju? innym korytem, gdy? jej starorzecze wype?nia kamie? z kopalnianego urobku! Najjaskrawiej wida? to w rejonie kaniowskiej ?wirowni, gdzie krajobraz zmienia si? w?a?ciwie codziennie. Ale dotyczy to  wszystkich zak?tków - wsz?dzie wyrastaj? domy, rozkwitaj? kolorowe billboardy, asfalt wlewa si? w najw??sze dró?ki. Pami?tam jeszcze rowerowni? (wyja?niam ignorantom: przechowalni? rowerów) przy kopalni a dzi? parkingi poch?aniaj? tam coraz to nowe przestrzenie. To nie tylko zmiana ?rodka lokomocji - to zmiana kultury, sposobu ?ycia.
...W Czechowicach trudno wysiedzie?. Uwielbiam podró?e, wycieczki - zarówno do Egiptu jak i nad zapor? w Gocza?kowicach. A jednak, mimo wszystko, gdy kilka lat temu mia?em propozycj? lepiej p?atnej pracy w Warszawie, odmówi?em. Tu mam rodzin?, tu mam przyjació?. To jest moje ?rodowisko. Tu jestem u siebie.
Jaros?aw Tomasiewicz

THANK YOU FOR YOUR VISIT - DZIYNKUJYMY ZA WIZYTA 

www.republikasilesia.com