Śląsk - świadectwo czasu  (9)
STEFANIA LABAJ

   Pod koniec lata brat został zwolniony ze szpitala. Czas urlopu (Heimaturlaub) przed wyjazdem na front, w drugiej połowie września spędził z nami. Jakaż to była radość, kiedy kopiąc ziemniaki nieopodal drogi, mając jak zwykle siostry pod swoją opieką - ujrzałam brata z bagażami, idącego w naszym kierunku. Jednak zaraz ogarnęło mnie przerażenie. Był w mundurze polowym. Znowu na front, jak się później okazało, znowu na wschodni. 
   Dwa tygodnie szybko minęły. 
   Poprzednie rozstania, kiedy przyjeżdżał na urlop, były wesołe. Brat, pogodny optymista, zawsze umiał nadawać każdej trudnej sytuacji wesołość, co odprężało innych. Teraz było inaczej. Tym razem nawet maluchom pozwolono odprowadzić brata na dworzec, mimo prawie nocnej pory. Było też kilku kolegów brata. Brakowało swobody, brat był pierwszy raz odkąd pamiętałam spięty. I nam się to udzieliło. Z trudem wypowiedziane wesołe słowa, serdeczne gesty pożegnania. Odjechał. Nasz wspaniały 22-letni syn i brat odjechał i nie wrócił. Ostatni jego list, pisany w dzień Bożego Narodzenia do Rodziców i do nas, przechowuję jak relikwie. 
   Poległ w styczniu 1944 roku pod Wielkimi Łukami w kierunku na Kijów, gdzie toczyły się bardzo ciężkie walki. 
   Nie dostaliśmy żadnej osobistej rzeczy brata, nawet jego znaczka rozpoznawczego (Erkennungszeichen), gdyż jak nam napisał szef jego kompanii, brat natychmiast skonał a wojsko musialo się w pośpiechu wycofywać. Z zaplecza frontowego przysłano nam nasze do niego listy, fotografie szklane koraliki dla nas trzech, gdyż przypuszczał, że dostanie urlop na święta. 
   Kiedy nadszedł jego ostatni list, już nie żył. 
   Ktoś Matkę pocieszył, że może był tylko ranny, może ocalał, może ktoś go uratował, może gdzieś żyje i wróci po zakończeniu wojny. Matka uchwyciła się tej nadziei szczególnie, a myśmy ją w Niej podtrzymywali. Mniej cierpiała - czy na pewno ? 
   Brat twierdził, że ma zawsze jeden nabój dla siebie, na wypadek, gdyby się dostał do niewoli bolszewickiej. Widział wiele. Odwet był straszny i bezlitosny. 
   Poległ Ślązak w hitlerowskim mundurze, nie w śląskiej sprawie. Znał literaturę polską i mówił poprawną polszczyzną. Również znał literaturę niemiecką i mówił dobrze po niemiecku. Jednak w 1940 roku, kiedy mieliśmy obowiązek złożenia ankiety o wydanie dokumentu identyfikacyjnego z odciskiem palca (Fingerabdruck), były dwie możliwości określenia swojej narodowości: Deutscher - Pole. Brat napisal Schlesier, co było przyczyną wielu jego poważnych 
kłopotów przed powołaniem do wojska. 

Nazot do 'Historie' / Zurück zur 'Geschichte'Nazot / ZurückDalij / Weiter