Śląsk - świadectwo czasu  (5)
STEFANIA LABAJ

   Minęły święta Bożego Narodzenia. Ojciec jako "mało" niemiecki nie mógł uzyskać pracy biurowej (niczego innego nie potrafil, był ekonomistą). Matka pochodziła z rodziny niemieckiej. Pisać potrafiła tylko po niemiecku, po polsku czytała słabo, gdyż dobrze znała tylko alfabet gotycki a najswobodniej porozumiewała się po śląsku. 
   Nie takiej niemieckości jedni spodziewali się widząc, że to nieuchronne, a drudzy oczekiwali na Śląsku. Czasy pruskie były dobrze wspominane przez wielu. 
   Uzyskane z wymiany pieniądze kurczyły się. 
   Ojciec miał z minionych lat przyjaciół wśród niemieckich Ślązaków, jednak nikt nie chciał się narażać zatrudniając "gorszego" Niemca. W końcu w połowie 1940 roku uzyskał zatrudnienie na małej stacji kolejowej jako biuralista u Niemca z "Altreichu", który okazał się być życzliwym człowiekiem. Był po prostu Niemcem. Do czasu uzyskania potwierdzenia narodowości niemieckiej, musiał Ojciec płacić od uposażenia podatek dla Polaków (Polenabzug), za uznaną przez Niemców Jego lojalność wobec Polski. Ja, ukończywszy dwie klasy szkoły powszechnej w polskiej szkole, w styczniu 1940 roku podjęłam naukę w niemieckiej. Mimo, że mówiłam po niemiecku dość dobrze, to pisownia niemiecka była mi obca. I tak byłam w lepszej sytuacji od wielu dzieci dzięki mojej Babce, która rozmawiała z nami, dziećmi, wcześniej prawie zawsze po niemiecku. 
   W klasie, do której uczęszczałam wychowawcą był śląski Niemiec, doktor germanistyki. Przed wojną jako Niemiec wykładał w niemieckim gimnazjum w naszym mieście. Nie był jednak hitlerowcem i stąd degradacja do nauczania w szkole powszechnej (Volksschule). Był to wspaniały człowiek i nauczyciel. Zaprzyjaźnił się z moim Ojcem. W 1945 roku, jako Ślązak, pozostał. Nie uchodził do Niemiec. Nie wyrządził nigdy nikomu krzywdy. Nie utożsamiał się z hitlerowcami, a takich ludzi było bardzo wiele. Posiadał pod Rybnikiem majątek, jednak wszystko po zakończeniu wojny utracił, jako Niemiec. Został zaaresztowany przez Milicję. Po wielu staraniach przyjaciół Ślązaków, zwolniony i wydalony z Polski do Niemiec, gdzie wkrótce zmarł. 
   Nie uznany przez hitlerowców, a więc "gorszy" Niemiec, doznał różnych szykan jako Niemiec od władz polskich - "elity" zagłębiowskiej. Ślązak
   Mój Dziadek rozmowy na temat Polacy - Niemcy, kwitował zazwyczaj mówiąc "Jo tam nie chca mieć nic do czyniynio ani z Germanami, ani z Polokami. Jo nima ani Niymiec, ani Polok. Jo je Ślązok". Urodzony w czasach panowania pruskiego na Śląsku, żył tutaj, kiedy Śląsk dostał się pod panowanie polskie, następnie hitlerowskie i znowu polskie, a raczej bolszewickie. Kiedy ujrzał w naszym domu pierwszych radzieckich żołnierzy powiedział do nich "to wyście som te Mozgole (Moskale)" ?! 
   Zmarł w 1947 roku w wieku 94 lat. 

Nazot do 'Historie' / Zurück zur 'Geschichte'Nazot / ZurückDalij / Weiter