| |
Śląsk - świadectwo
czasu (4)
STEFANIA LABAJ
Zbliżały się święta Bożego Narodzenia. Spadło trochę śniegu,
więc tęskniłam za domem rodzinnym.
Kilka dni przed świętami dostałam wiadomość, że wrócił
Ojciec. Zaraz się spakowałam i kuzynka odprowadziła mnie do domu. Ponieważ
uciekaliśmy przed Niemcami (Ojciec służbowo), sąsiedzi proniemieccy uznali,
że jesteśmy Polakami, zaś ze strony śląskich nazistów doznawaliśmy szykan
od naszego powrotu z "ucieczki".
Za sprawą jednych z sąsiadów, zanim Ojciec wrócił, było
u nas trzykrotnie Gestapo, molestując Matkę żeby powiedziała, gdzie jest
Ojciec. Cóż, my też chcieliśmy wiedzieć. Przy trzeciej "wizycie" kazano
Matce zniszczyć polskojęzyczne książki z biblioteczki domowej (Mickiewicz,
Sienkiewicz, Miarka i inne). Ponieważ było w regałach wiele książek niemieckojęzycznych,
odkąd pamiętam (Goethe, Heine zakazany przez hitlerowców, pięć grubych
ksiąg oprawionych w skórę "Der Weltkrieg 1914 - 1918" również i inne),
Matka oświadczyła, że skoro nikomu nie przeszkadzały "za Polski" książki
niemieckie, to i teraz zostawi polskie na półkach. Było ich trzech. Jeden
z nich był rybniczaninem. Do tej pory przez dwie "wizyty" zachowywali się
nienagannie. Tym razem zaczęły się krzyki wyzwiska i rozeźlony hitlerowiec
zaczął zrzucać polskie książki z półek i kazał swoim kompanom na podwórku
je palić. Kiedy wreszcie odeszli, odratowałam sporo niedopalonych książek.
W domu czekało na Ojca wezwanie do natychmiastowego stawienia
się w Gestapo (Geheime Staatspolizei). Nie chciał o tych wizytach mówić.
Przez dwa tygodnie dwa razy dziennie musiał się tam zgłaszać. Czasem był
przesłuchiwany. Zarzucano Ojcu polskość oraz przyjaźnienie się z powstańcami,
mimo że rodzina wywodzila się z Zabrza. Jako żołnierz pruski walczył mój
Dziadek z Francuzami w latach 1870/1871. Bracia Ojca i Ojciec w I wojnie
światowej 1914/1918. Jeden z braci poległ, drugi utracił nogę. Ojciec był
ranny. Mój jedyny brat w latach 1941/1944 w czasie drugiej wojny światowej,
poległ jako żołnierz niemiecki. Każde pokolenie dawało daninę zdrowia a
nawet życia! A jednak byliśmy dla hitlerowców za mało niemieccy, acz, dla
pełnienia "obowiązków" na rzecz Niemiec - dość niemieccy.
   
|
|