W końcu kwietnia zrobiło się upalnie, więc wszędzie robiono
przeciągi chcąc złagodzić upał. Przeziębiłam się, a chodząc w tym stanie
do pracy nabawiłam się zapalenia płc, co złożyło mnie do łóżka.
Kwaterujący u nas sztab miał wśród siebie lekarza wojskowego
z żoną pielęgniarką. Gorączkowałam do ponad 40 stopni. Nie mieliśmy oprócz
kwiatu lipowego na poty żadnych leków. Matka ubłagała lekarza wojskowego
o pomoc. Osłuchał mnie i stwierdził zapalenie płuca, jednak nie udzielił
mi żadnej pomocy. Bardzo wysoka gorączka trawiła mnie już sześć dni.
Za oknem sypialni Rodziców lekko kołysała się piękna,
smukła brzoza, obsypana pierwszymi jasnozielonymi listkami i nieopodal
wysoka akacja wyciągały swoje konary do mocno grzejącego słońca. Było bezchmurnie
i bezwietrznie. Czasem tylko przez otwarte okno dochodziło do mnie leniwe
brzęczenie owadów. Chwilami niezbyt przytomna od gorączki miałam wrażenie,
że patrzę na obraz. Tylko skąd to brzęczenie owadów? W taką ciszę wtargnęło
trzaskanie cynkowanymi wiadrami i przyciszone rozmowy. Nie miałam sił,
żeby unieść powieki. Przy pomocy Matki i sąsiadki miałam się podnieść z
łóżka, a ja nie potrafiłam wydobyć z siebie nawet głosu. Po paru chwilach
mocowania się doznałam przeraźliwego zimna, zatykającego oddech. Zostałam
zawinięta od szyi po stopy w prześcieradło namoczone w lodowatej studziennej
wodzie, po czym w koc i szczelnie okryta pierzyną. Spałam dziewiętnaście
godzin, a kiedy się obudziłam byłam tak słaba, że miałam wrażenie, jakbym
się zapadła w głęboką przepaść, w której nie mogę się ruszyć ani się unieść.
Ale świadomość wracała.
Oczywiście byłam zawinięta tak szczelnie, że tylko głowa
była odsłonięta i stąd ta niemożność poruszania się. Poczułam przeogromne
pragnienie i glód! Nigdy wcześniej takiego stanu nie doznałam. Okazało
się, że po takiej kuracji gorączka ustąpiła, jednak siły wracały wolno.
Zakwaterowany w naszym domu sztab wojskowy wraz ze swoją
stacjonującą w lesie kompanią został skierowany na front. Były to pierwsze
dni maja. Pożegnanie było raczej życzliwe, wręcz serdeczne. Wszyscy zdawaliśmy
sobie sprawę, że wojna wkrótce się zakońiczy. Żołnierze mieli nadzieję,
że doczekają kapitulacji u nas.
Odzyskawszy siły wróciłam do pracy do stołówki.