Górny Śląsk - Oberschlesien / Wyszukane aspekty (c) Bruno Nieszporek

Konferencja wersalska i jej skutki

Na dalszy przebieg historii Europy po zakończonej pierwszej wojnie światowej w decydujący sposób wpłynęły warunki pokoju, które ustalone zostały w czasie obrad konferencji pokojowej w Wersalu. Konferencja ta stojąca pod przywództwem "wielkiej trójki", do której zaliczano prezydenta USA, Woodrow Wilson, premiera Wielkiej Brytanii, Lloyd George i premiera Francji Georges Clemenceau, rozpoczęła obrady w styczniu 1919 roku. Za podstawę rokowań pokojowych służyły 14 punktów, ogłoszone 8 stycznia 1918 roku przez Wilsona. Ich zasadniczą częścią było prawo do samostanowienia narodów. Pomiędzy "wielką trójką" doszło do ostrych starć przy interpretacji tych punktów. Wilson musiał pogodzić się z tym, że przy ostatecznym ustalaniu warunków pokoju nie kierowano się jego 14 zasadami pokojowymi. Na terenie Europy wschodniej nie można było wogóle tych zasad stosować, jako że nie istniały na tym obszarze czyste granice etniczne.

Przed rozpoczęciem rokowań pokojowych w Wersalu, do których nie były dopuszczone delegacje pokonanych państw, musiano najpierw uregulować spory wynikłe pomiędzy aliantami, związane z często sprzecznymi obietnicami, będące treścią różnych układów tajnych, zawartych pomiędzy aliantami jeszcze w trakcie trwania działań wojennych, l tak w roku 1915 Włochom za przyłączenie się do aliantów obiecano południowy Tirol, część Słowenii i północne wybrzeże Adriatyku. Wybrzeże Adriatyku obiecano również w roku 1917 Serbii. Także Włochom jak i Grecji obiecano tereny Turcji. Tereny Palestyny obiecano Arabom w zamian za okazaną Anglii solidarność, jak też pod naporem syjonistów Żydom. Anglia i Francja musiała też wyjaśnić wzajemne strefy wpływów kolonialnych. Anglia nie zdołała zrealizować swoich planów otrzymania wszystkich kolonii niemieckich. 7 maja 1919 pierwszy i ostatni raz do udziału w konferencji dopuszczono delegację niemiecką, której przewodniczył minister spraw zagranicznych Graf Brockdorff-Rantzau. W tym dniu wręczone zostały przedstawicielom pokonanych Niemiec warunki pokoju. Do zebranych przemówił przewodniczący konferencji pokojowej, Clemenceau:

"Moi Panowie delegaci Rzeszy Niemieckiej! Nie ma tu ani miejsca ani czasu na wypowiadanie zbędnych słów. Widzicie przed sobą upoważnionych przedstawicieli małych i dużych państw, które zjednoczyły się, aby doprowadzić do końca wymuszoną na nich straszną wojnę. Przyszła godzina ciężkiego rozliczenia. Prosiliście nas o pokój. Jesteśmy skłonni Warn go udzielić. Przekazujemy Warn tutaj książkę, która zawiera nasze warunki pokoju. ..."

Na te słowa odpowiedział Brockdorff-Rantzau: "Nie mylimy się o zasięgu naszej porażki i stopniu naszej bezsilności. Wiemy, że siła niemieckiej broni została złamana; znamy potęgę nienawiści, która jest tu kierowana w naszym kierunku i słyszeliśmy namiętne żądania, które każą nam zwycięzcy zapłacić i które mają nas ukarać jako winnych. Od nas wymaga się, abyśmy uznali naszą wyłączną winę; takie oświadczenie byłby w naszych oczach kłamstwem. ... ".

Historyk Helmut Diwald pisał o konferencji pokojowej, że w Wersalu nie obradowli zwycięzcy wojny z pokonanymi na temat warunków układu pokojowego. W Wersalu zwycięzcy wojny uczynili z siebie sędziów. Bezwzględne wyegzekwowanie postanowień wersalskich wspierała przytłaczająca przewaga militarna aliantów, jako że wojsko niemieckie jak i armie państw z Niemcami sprzymierzonych w międzyczasie zostały rozbrojone. Zwycięzcy alianci ogłosili pokonanych za oskarżonych i obwinili ich o największe w historii przestępstwo. Przeciwko pokonanym obradowano przy nieobecności oskarżonych. Oskarżeni nie otrzymali też żadnej możliwości obrony. Wyrok wersalski przekzano w formie ultimatum. Postanowienia wersalskie z roku 1919 z reguły określa się mianem "układu wersalskiego". Tylko że układ zawierają dwie przeciwne strony. Natomiast 440 uzgodnień dokumentu wersalskiego podyktowali wyłącznie zwycięzcy. Rząd niemiecki został zmuszony przez postawienie mu ultimatum do podpisania "dyktatu wersalskiego". Bez dyskusji i bez możliwości złożenia prawnych zastrzeżeń wymagano podpisania, że Niemcy - jak stwierdzał artykuł 231 - wraz z ich sojusznikami "wywołali tą wojnę", narzucili ją rządom alianckim i są przez to odpowiedzialni za wszystkie straty i zniszczenia wojny. Tym samym wszyskich innych uczyniono za niewinnych.

Prawną podstawą wszystkich układów, w tym także układów państwowych i pokojowych, jest i zawsze była zasada wolnego dojścia do porozumienia i zasada "wiary i zaufania". Zasada wiary i zaufania "wymaga od każdego takiego postępowania, które w podobnych okolicznościach okazałby myślący rozsądnie i uczciwie człowiek". Bez wątpliwości układ pokojowy musi również odzwierciedlać różną sytuację zwycięzcy i pokonanego. Pomimo tego, lub lepiej właśnie dlatego zakończona zwycięsko wojna nie zwalnia zwycięzcy od obowiązku postępowania w zgodzie z obowiązującym prawem międzynarodowym. Układ pokojowy, którego zakończenie wymuszone zostało przez zagrożenie użycia gwałtu militarnego, jest nieważny, jako że takie wymuszenie w największym możliwym stopniu kaleczy prawo międzynarodowe. To miało miejsce zarówno w roku 1919, jak i w roku 1945. Wersalski układ pokojowy skaleczył fundamentalne zasady prawne. Zwycięzcy nie uważali nawet za konieczne, zachować chociażby tylko pozory prawa. Sposób, w jaki ten układ zawarto jak i jego artykuł 231, który obwiniał wyłącznie Niemieców za winę wybuchu wojny, jak też inne jego orzeczenia, okoliczności zawarcia i podpisania, były powodem, dlaczego układ ten bez wyjątku określano w Niemczech za "dyktat pokojowy". O dyktacie pokojowym mówili też liczni krytyczni przedstawiciele aliantów. Obciążenie Niemców winą za wybuch wojny, jest do dzisiaj widoczne w opinii społecznej krajów europejskich. Dalej na skutek przeprowadzonej po roku 1945 "reedukacji" Niemiec, utrwaliła się także w świadomości mas niemieckich. Te rozważania nie mają jedynie znaczenia teoretycznego, tu nie rozchodzi się tylko o mało istotne urażenie, czy moratną dyskwalifikację lub abstrakcyjne zaszeregowanie Niemców za naród przestępczy. Z centralnego artykułu 231 o niemieckiej winie wywodziło się uzasadnienie żądań reparacyjnych, aneksji wielkich obszarów ziem i międzynarodowa diskryminacja Rzeszy Niemieckiej. Premier Wielkiej Brytynii, Lloyd George, który przewodniczył delegacji angielskiej na konferencję wersalską, określił jeszcze raz 3 maja 1919 roku w czasie trwania londyńskich rozmów na temat reparacji finansowych, że "dla aliantów wina niemiecka za wybuch wojny jest zagadnieniem podstawowym. Ona stanowi fundament, na którym zbudowano układ wersalski. Jeżeli by ją odrzucono lub podważono, zniszczony zostałby cały układ."

Polityka zagraniczna wszystkich rządów Rzeszy Niemieckiej lat 1919 do 1938 miała ten sam główny cel: rewizję Wersalu. Jako że alianci nie okazywali gotowości do jego rewizji, rządy niemieckie próbowały osiągnąć ten stan rzeczy, jaki zostałby uzyskany, gdyby pozwolono Niemcom brać udział w obradach wersalskich. Niemiecki minister spraw zagranicznych, Graf Brockdorff-Rantzau po wręczeniu mu w maju 1919 roku propozycji tekstu układu, powiedział: "Układ ten stoi w ostrym przeciwieństwie do uzgodnionych podstaw trwałego pokoju. Prawie że żadne z propozycji postanowień układu nie odpowiada uzgodnionym warunkom (w momencie zawieszenia broni) i projekt układu żąda w kwestii terytorialnej aneksji czystoniemieckich terenów i ucisk ludności niemieckiej. On przynosi z sobą całkowity upadek niemieckiego życia gospodarczego i prowadzi naród niemiecki do niespotykanego w historii świata niewolnictwa. Realizacja tej propozycji układu przyniosłaby dla całego świata nowe nieszczęście." Marszałek Francji Ferdinand Foch, w roku 1918 dowódca naczelny wojsk alianckich we Francji, tak się wyraził o układzie pokojowym: "To nie jest pokój. To jest zawieszenie broni na dwadzieścia lat!"

W proteście przed podpisaniem układu, cały rząd niemiecki podał się do dymisji. Zanim nowy rząd zdecydował się na jego podpisanie, wysłano do Wersalu ostatnią notę protestacyjną o następującej treści: "Rząd Republiki Niemieckiej przyjął z oburzeniem do wiadomości ostatnie zawiadomienie aliantów i rządów sojuszniczych, że alianci zdecydowani są do wyegzekwowania przy użyciu skrajnej przemocy przyjęcia przez Niemcy tych warunków pokoju, które bez posiadania znaczenia materialnego, kierują się celem pozbawienia narodu niemieckiego własnej czci. Ten akt przemocy nie skaleczy dumy narodu niemieckiego. Naród niemiecki nie posiada po strasznych cierpieniach ostatnich lat żadnych środków obrony zewnętrznej. Ustępując potędze siły i nie zmieniając przez to przekonania o niesłychanej niesprawiedliwości warunków pokoju, rząd Republiki Niemieckiej oświadcza, że jest gotowy do przyjęcia i podpisania narzuconych przez aliantów i inne kraje sprzymierzone warunków pokoju."

Do najpoważniejszych skutków warunków pokoju należały duże straty terytorialne, w tym znaczne terytoria, które zamieszkane były wyłącznie lub w większości przez ludność niemiecką i które przekazano pod zwierzchnictwo innych krajów, bez przeprowadzenia głosowania ludności. To stało w jaskrawej sprzeczności z gwarantowanym przez prezydenta Wilsona prawie do samostanowienia narodów. Do terenów odebranych Niemcom należały Alzacja-Lotaryngia, Prusy Zachodnie, Prowincja Poznańska, część Górnego Śląska, tereny nad Niemnem, północny Schleswig i inne. Prawie że czystoniemieckie misto Gdańsk oddano pod zarząd Ligi Narodów. Zagłębie Saary i lewobrzeżne tereny wzdłuż rzeki Renu z miastami Kolonia, Koblenz, i Mainz zostały zajęte na początkowy okres 15 lat. Tym samym Fancji nie udało się zrealizować oderwania lewobrzeżnych terenów rzeki Ren od reszty Niemiec. Mieszkańcy Austrii i terenów sudeckich wielokrotnie wyrazili wolę połączenia się z Niemcami, powołując się przy tym na prawo do samostanowienia. To życzenie jednak alianci odrzucili i zabronili przyłączenia. Włochy otrzymały obiecane już w roku 1915, jako dar za przejście na stronę aliantów, południowy Tirol, który zamieszkany był przez ludność niemiecką. Tereny lewobrzeżnego Renu zostały zdemititaryzowane, liczba wojska niemieckiego ograniczono do 100 tys. żołnierzy, niemiecki sztab generalny został rozwiązany, lotnictwo zabronione. Całą flotę handlową skonfiskowano, jak też cały niemiecki majątek zagraniczny. Rzeki niemieckie zostały umiędzynarodowione. Na podstawie artykułu 236 układu pokojowego zadecydowano, że całe życie gospodarcze i finansowe Niemiec podporządkowane zostało pod służbę obsługi odszkodowań wojennych. Cała suma odszkodowań wojennych narzucona do spłaty Niemcom wynosiła 223 miliardów Goldmark. Jako końcowy rok spłaty ustalono rok 1963. Alianci ustalili, że wszystkie paragrafy konstytucji niemieckiej, które kolidują z układem wersalskim są nieważne. Suwerenność niemiecka była przez to silnie ograniczona. Alianci zostawili sobie prawo w każdym momencie zainterweniować militarnie. Postanowienia wersalskie mieszały się bezpośrednio do niemieckiego życia wewnętrznego. Do tego czasu żaden inny układ w historii Europy (może jedynie za wyjątkiem układu pokojowego po wojnie trzydziestoletniej z roku 1648, gdzie również Francja odgrywała decydującą rolą), nie wmieszał się tak silnie i tak głęboko w realia polityczne Niemiec. Przy wszystkim należy jednak dodać, że gdyby Niemcy wygrali wojnę, warunki pokojowe byłyby prawdopodobnie podobnie bzdurne. F. Miksche w książce "Das Ende der Gegenwart" przytacza przy omawianiu wersalskich warunków pokojowych i ich oddziaływania na przyszłość słowa szweckiego kanclerza Oxenstierna wypowiedziane w związku z zawartym układem pokojowym po wojnie trzydziestoletniej (1648) i skierowane do jego syna: "Czy nie wiesz mój synu, jak mało rozsądku (zrozumienia) rządzi światem?".

Z układem wersalskiem związane są wszystkie komplikacje i sytuacje kryzysowe Republiki Wajmarskiej, do których należały również zażarte walki partii niemieckich pomiędzy sobą. Wersal dopomógł w dużej mierze przy narodzinach hitlerowskiej "Trzeciej Rzeszy". Prezydent RFN, Heuss, pisał w swojej książce, że "miastem narodzin ruchu narodowych socjalistów nie było Monachium, lecz Wersal." Hipoteka tego układu obciążała od początku egzystencję pierwszej niemieckiej republiki. Christian Graf von Krockow, poważany także w Polsce publicysta, wywodzący się z arystokratycznego rodu wschodniego Pomorza, pisał:

"Co za przekleństwo ciążyło nad Republiką Wajmarską. Co przeszkadzało większości jej obywateli przyjąć ją za własną. Dlaczego nie udało się Niemcom zaprzyjaźnić się z demokracją i rozwinąć nową świadomość w oparciu o zasadę wolności i równości. ... Dyktat wersalski obciążał Niemcy dużymi stratami terytorialnymi, przede wszystkim na wschodzie przez polski korytarz, który odciął Prusy Wschodnie od reszty Rzeszy, jednostronnym rozbrojeniem aż do stanu praktycznej bezbronności, strasznie wygórowanymi i w ich wysokości na początku nie ustalonymi żądaniami reparacyjnymi, i w końcu z urażającym godność twierdzeniem o ponoszeniu wyłącznej winy za wybuch wojny. Mądrość z pewnością nie prowadziła wtedy pióra, lecz zły doradca - strach. Szczególnie w przypadku Francji. Po perturbacjach wyczerpania i zgrozy, w obliczu jeszcze co z największym wysiłkiem odpartej niemieckiej przewagi, istniała już obawa przed przyszłym. Stąd wzięło się też dążenie do czegoś w rodzaju wojny prewencyjnej, tyko że przy pomocy użycia innych jak bezpośrednich środków militarnych, aby utrzymać rywala na ziemi. Był to rzeczywiście pokój?" Jeszcze przed 200 laty, w roku 1795, filozof z Królewca, Immanulel Kant, pisał: "Nie można tego uważać za porozumienie pokojowe, co w potajemnym zastrzeżeniu tworzy substancję przyszłej wojny. W takim przypadku mianoby przecież tylko do czynienia z zwykłym zawieszeniem broni, odroczeniem wrogich poczynań, a nie pokojem."

W roku 1919 oburzenie niemieckich polityków, niezależnie od przynależności partyjnej, było ogromne i starano się z dużym zaangażowaniem doprowadzić do zmian twardych warunków pokojowych. Graf Brockdorff-Rantzau mówił w Wersalu dalej: "Nie chcę odpowiadać zarzutami na zarzuty. Ale jeżeli wymaga się od nas pokuty, to nie można zapomnieć o zawieszeniu broni. 6 tygodni trwało, aż go otrzymaliśmy, 6 miesięcy aż zapoznano nas z Waszymi warunkami pokoju. Przestępstw dokonanych w wojnie nie można usprawiedliwić. Ale do nich dochodzi w walce o zwycięstwo, w staraniach o narodowe przetrwanie, w zapaleniu, które tępi sumienie narodów. Za to 100 tys. niezaangażowanych w działaniach wojennych, którzy zginęli począłwszy od 11 listopada (1918) na skutek blokady (portów niemieckich przez aliantów), zabiła zimna kalkulacja naszych przeciwników, przeprowadzona już po uzyskaniu i zatwierdzeniu zwycięstwa. Myślicie o tym, jeżeli mówicie o winie i pokucie? Skalę winy wszystkich zaangażowanych mogą ustalić bezstronne badana, neutralna komisja, która dopuści do głosu wszystkie główne strony tragedii i przed którą zostaną otwarte archiwa wszystkich. Myśmy żądali przeprowadzenia takich badań i powtarzamy to żądanie."

Jednak zwycięzcy, przede wszystkim Francja, pozwoliły na dokonanie tylko niewiele korektur. Niemieckich polityków szczególnie oburzało obwinianie Niemiec o ponoszenie wyłącznej winy za wybuch wojny. Graf Brockdorff-Rantzau:

"Naród niemiecki był wewnętrznie przygotowany na to, aby pogodzić się z ciężkim losem, jeżeli by nie zmieniono więcej poprzednio uzgodnionych (w momencie zawieszenia broni) podstaw pokoju. Pokój, którego nie da się przed światem obronić powołując się na prawo, będzie wzniecał ciągle nowe opory skierowane przeciw niemu. Żaden nie jest w stanie go podpisać, jako że nie jest on do wypełnienia."

Nowy rząd Rzeszy pod przewodnictwem Gustava Bauer (SPD), protestował wprawdzie jeszcze w czerwcu 1919 roku przeciwko decyzjom tego dokumentu, lecz również bez sukcesu. Bauer przemawiał w Reichstagu krótko przed przyjęciem decyzji wersalskich:

"Alianci odrzucają każdą modyfikację i zastrzeżenie i żądają przyjęcia dyktatu pokojowego w niezmienionej formie. ... l przez to stoimy przed strasznym pytaniem, odrzucić lub bezwarunkowo podpisać. Rząd Rzeszy wczoraj zaproponował warunkowe podpisanie i do tego otrzymał wsparcie Waszej większości. Wymagaliście, że musi zostać uczyniona jeszcze ostatnia próba, aby uratować przynajmniej coś z tych dobrych ideałów, o które rzekomo nasi przeciwnicy walczyli dla dobra ludzkości. Panie i Panowie, nasza nadzieja, aby do naszych przeciwników dotarł jedynie warunek zachowania honoru, nie była zbyt duża. Ale gdyby była ona nawet jeszcze mniejsza, musiano jej dokonać. Teraz, gdy się ona nie powiodła ..., może i musi cały świat dowiedzieć się, że tu dochodzi do gwałtu nad całym pokonanym narodem, jak poprzednio nad żadnym innym narodem."

Socjaldemokratyczny kanzlerz Rzeszy czuł się w obliczu nastałego zagrożenia zmuszony, zaapelować do posłów parlamentarnych, pomimo posiadanych dużych zastrzeżeń, aby poparli podpisanie układu. Gustav Bauer mówił dalej: "Podpisać, to jest moja propozycja, którą muszę uczynić w imieniu całego rządu. Powody, które zmuszają nas do wsparcia tej propozycji, są te same co wczoraj. Tylko że teraz dzieli nas tylko termin 4 godzin od ponownego rozpoczęcia nieprzyjacielskich działań. Nie możemy dopuścić do nowej wojny, nawet gdybyśmy posiadali potrzebną do tego broń. Jesteśmy bezbronni. Bezbronność nie jest jednak równoznaczna z brakiem godności. Z pewnością nasi przeciwnicy chcą pozbawić nas godności. Co do tego nie ma wątpliwości. Lecz ta ponowna próba uszkodzenia naszego honoru, odbije się pewnego dnia na inicjatorach, jako że to nie jest nasza godność, którą niszczy się w tej światowej tragedii."

Układ podpisał 28 czerwca 1919 roku nowy niemiecki minister spraw zagranicznych, Hermann Müller. Układ wersalski, który wszedł w życie 10 stycznia 1920 roku, był w kolejnych dziesiątkach lat silnie zwalczany głównie przez ugrupowania ekstremistycznej prawicy. Opowiadający się za jego przyjęciem niemieccy politycy, byli politycznie szkalowani, chociaż było powszechnie znane, że do jego podpisania doszło tylko przy użyciu ultimatum militarnego i politycy ci nie mogli postąpić inaczej. Prowadzona kampania hecy skierowana przeciwko temu układowi, pomogła w osiągnięciu propagandowych i politycznych sukcesów pojawiającemu się ruchowi narodowych socjalistów. Dla zrozumienia znaczenia Wersalu na dalszy przebieg historii Niemiec, Europy i świata, wydaje się być ważne, aby przytoczyć słowa Adolfa Hitlera, zaczerpnięte z jego wydanej w 1926 roku książki "Mein Kampf":

"Jak w roku 1919 Niemców obarczono układem pokojowym, należało posiadać usprawiedliwioną nadzieję, że właśnie ten instrument bezgranicznego ucisku, doprowadzi do okrzyku wspierającego niemiecką wolność. Układy pokojowe, których żądania trafiają narody jak uderzenie biczem, są powodem do rozniecenia sprzeciwu przy pierwszej nadarzającej się okazji. Co można było z tego układu pokojowego zrobić. Jak możnaby było ten instrument bezgranicznego szantażu i haniebnego poniżenia w rękach zdecydowanego rządu wykorzystać za środek, który wzburzyłby narodową namiętność aż do stanu wrzenia. Jak możnaby było przy genialnym propagandystycznym wykorzystaniu sadystycznego okrucieństwa doprowadzić obojętność całego narodu do oburzenia, a oburzenie podsycić do czystej wściekłości." Nacjonalsocjalistom rzeczywiście udało się podburzyć emocje przeciwko temu układowi i uczynić go odpowiedzialnym za wszystkie negatywne objawy niemieckiej polityki wewnętrznej i zewnętrznej. Z powodu wystąpienia Niemiec z Ligi Narodów, Hitler przemawiał w październiku 1933 roku:

"Wersalski układ pokojowy nie wydaje się być tym, który przyniósł luckości ostateczny pokój, lecz raczej utrwalił w niej bezgraniczną nienawiść. Konsekwencji tego nie można uniknąć. Jeżeli ostatecznie prawo ustępuje przemocy, trwała niepewność będzie zakłócać i ograniczać przebieg wszystkich normalnych funkcji w życiu narodów. Podczas zawierania tego układu, zapomniano całkiem, że odbudowę nie może gwarantować praca niewolnicza jednego zgwałconego narodu, lecz tylko pełna zaufania współpraca wszystkich. Pierwszym warunkiem takiej współpracy jest przezwyciężenie psychozy wojny. Dalej nie można problematycznego pytania winy za wybuch wojny wyjaśnić historycznie przez to, że zwycięzca każe pokonanemu podpisać w wstępie do układu pokojowego własne oświadczenie winy." l jeszcze krótko przed końcem Trzeciej Rzeszy 30.1.1945 z okazji 12 rocznicy przejęcia władzy, wskazał Hitler na układ wersalski i jego rzeczywiste lub mniemane konsekwencje: "Przez układ wersalski planowo zapoczątkowany i prowadzony proces gospodarczej degradacji i zniszczenia demokratycznej republiki, doprowadził stopniowo do utrwalenia się zjawiska 7 mil. bezrobotnych, 7 mil. pracujących w niepełnym wymiarze czasu, zniszczonym rolnictwie, zniszczonym przemyśle i rzemiośle i odpowiadającym warunkom zaprzestaniu handlu. Niemieckie porty były tylko cmentarzyskiem okrętów, sytuacja finansowa Rzeszy zagrażała w każdym momencie załamaniem się nie tylko państwa, lecz także landów i gmin."

W związku z powyższym należy dodać, że w latach 20-stych politykom niemieckim udało się doprowadzić do rewizji niektórych warunków układu, w tym szczególnie sprawy reparacji finansowych. Sebastian Haffner pisze w swojej dobrej książce "Anmerkungen zu Hitler": "Układ ten był rzeczywiście tym, za co uważali go obrażeni Niemcy, mianowicie dyktatem. On nie był uzgodniony tak jak inne poprzednie europejskie układy pokojowe w rokowaniach, przy czym leży w naturze rzeczy, że w rokowaniach silniejsza jest pozycja zwycięzcy, jednak formalny udział pokonanego jest równorzędny, przez co zachowana zostaje jego godność i jego współodpowiedzialność za przestrzeganie uzgodnionych postanowień, co wspiera je moralnie. Temu przeciwnie niemiecki podpis pod wyrokowane i uzgodnione bez udziału Niemiec warunki pokoju, został wymuszony przez postawienie ultimatum rozpoczęcia nowych działań wojennych. To przyczyniło się do tego, że Niemcy nie czuli się zobowiązani dotrzymać tych warunków, które podpisali pod groźbą użycia przemocy. Nawet nie trzeba było licznych godzących cześć, dyskryminujących i szykanujących postanowień, których układ ten był pełny, aby wzmocnić Niemców w przekonaniu, że muszą doprowadzić do zrzucenia wersalskich kajdanów. Tym zamiarem kierowała się cała niemiecka polityka zagraniczna lat 1919-1939, w czasie Republiki Wajmarskiej, jak i pod Hitlerem." Z pięć przedwojennych mocarstw europejskich w Wersalu rozbito Austro-Węgry, natomiast Rosję wyłączono z rokowań. Miejsce Rosji zajęły USA, które jednak szybko wycofały się z koalicji zwycięzców, odmówiły ratyfikacji układu i nie czuły się zobowiązane do przestrzegania postanowień wcześniejszych sojuszników. Sebastian Haffner pisze dalej: "Praktycznie od początku układ wersalski gwarantowała tylko Wielka Brytania i Francja. ... Ta baza była jednak za słaba. Jako że Rzesza Niemiecka nie została w swojej substancji naruszona,... Niemcy okazały się zbyt mocne, aby Francji i Anglii udało się obciążyć je na dłużej zapisanymi w Wersalu papierowymi ograniczeniami. Nowoutworzone małe państwa, które wypełniły przestrzeń wcześnejszych Austro-Węgier, były jakby przeznaczone, aby po otrząsnięciu się Niemiec z szoku porażki i przezwyciężeniu powojennego wyczerpania, stały się niemieckimi satelitami. W Wersalu zepchnięto Niemcy nie tylko przez obraźliwe traktowanie na drogę rewizjonizmu i rewanżu, lecz także posługując się wszystkimi środkami drogę tą przygotowano."

Stwierdzić należy, że układ pokojowy z Wersalu, dopomógł zniszczyć pierwszą niemiecką republikę, wzmocnił siły radykalne i conajmniej ułatwił wzrost politycznego znaczenia nacjonalsocjalistów. W tej sprawie powszechnie akceptowany jest osąd niedawno zmarłego, znanego i zasłużonego niemieckiego historyka Golo Mann:

"Układ pokojowy był nieszczęściem. Go zrozumieć, jako że o usprawiedliwieniu nie jest tu mowa, można tylko przez to, że za jednym nieszczęściem przychodzi najczęściej drugie, że ci panowie, którzy doprowadzili i prowadzili wojnę, nie byli w stanie przemienić się w panów dobrego pokoju. Amerykański prezydent, Willson, chciał rozerwać łańcuch zła i wprowadzić prawo wszędzie tam, gdzie do tej pory nie było sprawiedliwości. To mu się jednak nie udało. Prawem można by się było tylko wtedy kierować, jeżeli wszystkie zaangażowane państwa, narody i ludzie byliby sprawiedliwi. Tak długo, jak długo takimi nie byli, a nie należało oczekiwać, że właśnie w tym wyludnionym, zniszczonym, ciemnym, mściwym, historycznym momencie, takimi się staną. W najlepszym przypadku mogłoby dojść do praktycznych rozwiązań, ostrożnych kompromisów między mocarstwami, między życzeniami słabszych i historycznie poczynionymi twardymi faktami. Nie stosowano prawa lecz własnowolne, chciwe, krótkowzroczne podstępy, obłudy, o których dziś się niechętnie wspomina, a najlepiej wogóle by nie wspominano, lecz o których należy wspominać, jako że bez wiedzy o tym nie można zrozumieć tego, co nastąpiło. Splot fałszerstw ciążył jak młyńskie koło zawieszone na szyji nowej niemieckiej republiki i obciążył przyszłość naszej biednej Europy, tak jak obarczyła ją wojna, która zakończona z większym rozsądkiem, nie byłaby w stanie tak źle na nią wpłynąć."

- - -